Jak wygląda kampania wyborcza Leppera

Kampania wyborcza Samoobrony. 42 koncerty, Trubadurzy, Ich Troje, siłacz Pudzianowski - codziennie w trzech-czterech miejscowościach. I przede wszystkim Lepper. - Lepiej wypada na żywo niż na billboardach i w telewizji - uważa sztab wyborczy Samoobrony

Warszawskie biuro partii, kwatera główna Samoobrony. Na podłodze paczki z plakatami i ulotkami, z których z dobrotliwym uśmiechem patrzy Andrzej Lepper.

- Przewodniczący na tle polskiej flagi i pogodnego nieba. Te kolory symbolizują narodowość i nadzieję - wyjaśnia Janusz Maksymiuk, szef biura partii odpowiedzialny za kampanię Samoobrony. Naszą rozmowę co chwila przerywa telefon - z Maksymiukiem konsultują się działacze z całej Polski.

Ile pieniędzy Samoobrona wyda na kampanię? Maksymiuk rozkłada ręce. - Okaże się po wyborach. Z wpłat kandydatów - około 4 mln zł. Do tego kredyt - 8 mln zł - wylicza.

Zastrzega, że partia pilnuje oddzielenia wydatków w kampanii prezydenckiej od kampanii do Sejmu - choć nie jest łatwo: kampanię Samoobrony trudno odróżnić od kampanii Leppera.

Szef biura podkreśla, że najważniejsza jest treść: - Przede wszystkim chcemy być prawdziwi. Nie zmieniamy siebie i naszego programu teraz, nie zmienimy po wyborach. Sprzedajemy towar jaki mamy, opakowanie jest mniej ważne.

Tysiąc billboardów

Przekonuje, że billboardowe czy telewizyjne kampanie prowadzone z rozmachem przez inne partie to oszustwo. - To nienaturalne, że kandydat przez cztery lata ma niskie notowania, nagle zaczyna kampanię i poparcie mu dwukrotnie skacze - mówi.

Kampania billboardowa Leppera nie ma rozmachu kampanii Donalda Tuska i PO czy Lecha Kaczyńskiego i PiS. "Człowiek z charakterem" patrzy na Polaków tylko z tysiąca billboardów.

Andrzej Lepper woli się spotykać na stadionach, w amfiteatrach, w salach i na targowiskach. - On idzie do ludzi. Podaje ręce, rozdaje autografy. To najuczciwsza forma kampanii, choć być może nieskuteczna - uważa Maksymiuk.

A ludzie mają Leppera dobrze kojarzyć - stąd organizowane przez partię imprezy: Trubadurzy, Ich Troje, Ivan i Delfin, siłacz Mariusz Pudzianowski - to spora atrakcja, zwłaszcza w małych miejscowościach. Na czas kampanii zaplanowano 42 koncerty, codziennie w trzech-czterech miejscowościach. Wyborcy poznają na nich Leppera i swoich kandydatów do Sejmu i Senatu.

Kampania jak Kwaśniewskiego

Co Samoobrona chce osiągnąć? - Zwracać uwagę na numer listy, na hasło wyborcze, ale przede wszystkim na program i projekt konstytucji - przekonuje Maksymiuk.

Inny działacz partii rozkłada inaczej akcenty: - Festyny, koncerty, zabawa. To ma być podobna kampania jak pierwsza kampania Kwaśniewskiego. Program jest gdzieś w tle, żeby pokazać, że przy tej całej zabawie Samoobrona jest poważną partią.

Rzeczywiście, chyba trudno zainteresować programem ludzi, którzy przyszli na Ich Troje? - Ludzie poznają program z materiałów, które dajemy, ale też z lokalnego radia czy lokalnej prasy, która wcześniej informuje o imprezach - wyjaśnia Maksymiuk.

Podkreśla, że małe media traktują Samoobronę poważnie, w przeciwieństwie do ogólnopolskich (zwłaszcza TVP), które - jego zdaniem - Samoobronę dyskryminują.

Samoobrona rozkręca też kampanię zachęcającą do pójścia na wybory. Ogłosiła konkurs dla miast i gmin. Miejscowość, która zgłosi się do konkursu, i będzie miała najwyższą wyborczą frekwencję, dostanie 250 tys. zł.

Jak się opala Lepper

Partia nie wynajmuje specjalistów od wizerunku: - To byłaby strata pieniędzy. Media i tak nas nie lubią, więc lepiej włożyć te pieniądze w ulotki i gadżety - wyjaśniał nam jeden z działaczy partii.

Maksymiuk tłumaczy: - Próbowaliśmy się dogadywać z kilkoma firmami. Ale się nie udało. Chyba ze względu na styl przewodniczącego, który zawsze jest sobą.

O wizerunek Leppera Maksymiuk próbuje dbać sam. W rozmowie ze mną przekonywał np., że przewodniczący nie korzysta z solarium. - Opala się na spotkaniach z wyborcami, jego twarz jest ogorzała od słońca i wiatru - mówił.

Kiedy jednak przypominam, że nim Lepper został posłem, bywał na dworze dużo częściej, a nie był tak ogorzały, Maksymiuk przyznaje: - No nie był, a teraz jest. Nie chcę za dużo mówić o urodzie przewodniczącego, bo potem ktoś mi wypomni, że się zachwycam męską urodą.

Brak profesjonalisty dbającego o wizerunek Leppera widać nie tylko w takich wypowiedziach. Niedawno Samoobrona zorganizowała występ Ich Troje w Nowej Soli. Jak donosił lokalny "Tygodnik Krąg", Lepper wołał tam: - Nasi chłopcy muszą wrócić z Iraku! Kto ich tam wysłał? W odpowiedzi dziewczyna w biało-czerwonym dresie, która ze sceny zagrzewała publiczność, zaczęła skandować: - Andrzej! Andrzej!

Lepperowi przydałby się dobry specjalista od PR, zwłaszcza że kryzysów w partii ma ostatnio sporo. Byli działacze, którzy nie dostali się na listy wyborcze Samoobrony, oskarżają liderów partii o oszustwo, składają donosy do prokuratury i robią Samoobronie i jej szefowi antykampanię w mediach. Samoobrona traci długo zdobywane poparcie, a Lepper traci nerwy. Ostatnio dał się wyprowadzić z równowagi dziennikarzowi "Wiadomości". Przed kamerami zaczął na niego krzyczeć, zarzucając TVP chamstwo.

Gadżety Samoobrony

Na imprezach Samoobrony można dostać wyszukane gadżety. Ostatnio partia wypuściła milion płyt CD z piosenką wyborczą w wykonaniu Trubadurów i Ich Troje oraz materiałami wyborczymi. Na okładce-kopercie z jednej strony - fotografia wykonawców, z drugiej - zdjęcie Leppera, miejsce na adres odbiorcy i znaczek.

Samoobrona rozdaje też książeczki formatu pudełka zapałek z komiksem - Kaczyński, Rokita, Borowski, Oleksy, Cimoszewicz, Tusk i Belka w maskach złodziei rozdzierają Polskę na kawałki. Każdy chowa swój kawałek do worka. Na końcu książeczki wszyscy trafiają za kraty.