Litwa: niskie bezrobocie, wysoka emigracja

Litwa szczyci się radykalnym spadkiem bezrobocia. Ale sukces zawdzięcza m.in. temu, że przez ostatnich 15 lat za pracą wyjechało z kraju 300 tys. Litwinów. To tak, jakby wyjechało całe Kowno

Krajowy urząd zatrudnienia w Wilnie ogłosił właśnie, że bez pracy pozostaje na Litwie zaledwie 4,3 proc. ludzi w wieku produkcyjnym. Przez ostatni miesiąc bezrobocie zmniejszyło się o 2,1 proc.

Co prawda według danych UE stopa bezrobocia na Litwie jest wyższa - 7,8 proc. - ale i tak wciąż jest bardzo niska w porównaniu z pozostałymi nowymi członkami UE. Unijny instytut Eurostat przyznaje jednak, że bezrobocie spadło na Litwie w ciągu roku aż o 3,3 proc.

Ten świetny wynik nie jest jednak skutkiem wyłącznie szybkiego wzrostu gospodarczego i udanych reform. Od odzyskania niepodległości w 1991 r. z Litwy wyjechało bowiem na Zachód 300 tys. Litwinów, czyli mniej więcej co dziesiąty mieszkaniec tego kraju. W większości są to oczywiście ludzie młodzi i uzdolnieni, którzy łatwiej znajdują pracę w Europie Zachodniej.

Dla kraju liczącego 3,4 mln mieszkańców taka masowa emigracja to dotkliwy upust krwi. Tym bardziej, że Litwini nie kwapią się wracać. Ci, którzy znaleźli legalną pracę w UE, głównie w Wielkiej Brytanii, Irlandii i Hiszpanii, płacą tam średnio 20 proc. podatku. Gdyby chcieli te pieniądze wwieźć do kraju, musieliby dopłacić litewskiemu fiskusowi kolejne 13 proc., czyli tyle, ile wynosi różnica między opodatkowaniem tego samego dochodu w tych krajach oraz na Litwie.

Litewski parlament przygotowuje reformę podatkową, która ma skłonić emigrantów do powrotu. - Wstyd mi, że ani moja partia, ani ja sam niczego nie zrobiłem, żeby Litwini mogli żyć dostatnio i godnie we własnym kraju - oświadczył niedawno konserwatywny poseł Audronius Azubalis.

Rząd w Wilnie chciałby zwolnić emigrantów z płacenia podatku dwa razy, jeśli tylko na Zachodzie pracowali legalnie i zapłacili tam podatek. - Może to zachęci Litwinów do powrotu i powstrzyma ludzi od wwożenia pieniędzy po kryjomu - uważa Vadimas Titarenko, analityk banku Nord/LB Lietuva.

Skutek masowej emigracji jest też taki, że Litwie brakuje wykwalifikowanej siły roboczej. Braki są tak dotkliwe, że przedsiębiorstwa, nie mogąc znaleźć Litwinów, zaczynają się rozglądać za robotnikami z sąsiedniej Białorusi. Zamierza ich tam szukać m.in. największa sieć handlowa w krajach bałtyckich VP Market.

To z kolei wywołuje protesty litewskiej lewicy: - Rozumiem, że brakuje ślusarzy i spawaczy o wysokich kwalifikacjach. Można usprawiedliwić fakt sprowadzania ich z Białorusi. Jesteśmy jednak kategorycznie przeciwni temu, by nasza młodzież siedziała bez pracy, a ich miejsca zajęli nisko opłacani Białorusini - mówi posłanka współrządzącej partii socjaldemokratycznej Birute Vesaite. Zapowiedziała ona, że jej partia poprosi litewskie MSW o zakaz wydawania Białorusinom zezwoleń na pobyt i pracę.