SPD odrabia straty w sondażach

Po raz pierwszy w tej kampanii wyborczej rośnie poparcie dla SPD. - Wygramy te wybory - zapowiada kanclerz Gerhard Schröder. Okazuje się jednak, że wyniki głosowania możemy poznać nawet kilka tygodni po dniu wyborów 18 września

Na dziesięć dni przed wyborami poparcie dla socjaldemokracji skoczyło o 3 punkty w górę, osiągając poziom 34 proc. CDU odnotowało zaś jednoprocentową stratę, do 42 proc. - wynika z ogłoszonego wczoraj sondażu instytutu Forsa. Manfred Güllner, szef Forsy, twierdzi, że wzrost poparcia dla SPD to pokłosie debaty Schrödera z kandydatką chadecji na kanclerza. - Schröder zrobił o wiele lepsze wrażenie i przyciągnął do SPD niezdecydowanych - twierdzi Güllner.

Wyniki sondażu Forsy potwierdzają błyskawiczne badania telefoniczne przeprowadzony zaraz po debacie, którą zdaniem telewidzów wygrał kanclerz. Badani określali też Schrödera jako bardziej przekonującego i kompetentnego.

Kanclerz chce iść za ciosem. - Musimy zyskać jeszcze 4 proc. i sprawić, by tyle samo straciła chadecja. Wtedy będziemy mogli odbudować dotychczasową koalicję z Zielonymi - mówi Schröder.

Czy ten plan może mu się udać? Zdaniem prof. Jurgena Faltera, politologa z uniwersytetu w Mainz, poparcie dla socjaldemokratów już nie wzrośnie. - SPD udało się przejąć większość niezdecydowanych, ale to jedynie kilka procent wszystkich wyborców. Reszta wie, na kogo będzie głosować. Po głosowaniu 18 września Schröder przejdzie na emeryturę - uważa Falter.

Natomiast wśród chadeków panowały wczoraj minorowe nastroje. Po raz pierwszy poparcie dla chadecji oraz liberałów spadło poniżej progu 50 proc. zapewniającego samodzielne rządy CDU w koalicji z FDP. Przed Angelą Merkel stanęło widmo wejścia z SPD w tzw. Wielką Koalicję, co na pewno uniemożliwi realizację najbardziej radykalnych przedsięwzięć, m.in. wprowadzenie podatku liniowego.

Nie jest jasne, czy 18 września poznamy zwycięzców wyborów. W Dreźnie po śmierci Kerstin Lorenz, kandydatki populistycznej NPD do Bundestagu, zgodnie z ordynacją wyborczą postanowiono przełożyć głosowanie. Najprawdopodobniej odbędzie się ono na przełomie września i października. Teoretycznie istnieje więc ryzyko, że 18 września Niemcy mogą nie dowiedzieć się, kto jest nowym kanclerzem.