Połączyła ich nienawiść do Wałęsy

Antyobchody rocznicy Sierpnia. - Nigdy nie pogodzę się z Wałęsą, prędzej podam rękę Kiszczakowi - mówił Andrzej Gwiazda wczoraj podczas alternatywnych obchodów rocznicy powstania ?Solidarności?

Na antyobchodach w Gdańsku spotkali się ludzie z różnych światów - od związkowców będących w opozycji do Wałęsy (sam Gwiazda, jego żona Joanna, Ewa Kubasiewicz, Marian Zagórny, z powodu choroby nie dotarła Anna Walentynowicz), przez polityków (m.in. Gabriel Janowski z Ruchu Patriotycznego, Marek Kotlinowski i Jan Maria Jackowski z LPR, senator Zbigniew Romaszewski), po antyglobalistów i skrajnych ekologów (z łódzkiego stowarzyszenia Obywatel).

Połączyła ich nienawiść do Wałęsy. To legendarny przywódca "Solidarności" był głównym "bohaterem" ich imprezy.

Krzysztof Wyszkowski swój wykład "Agentura w Solidarności" zaczął od słów: - Oficjalnie potwierdzam publicznie: Lech Wałęsa był donosicielem SB, brał za te donosy pieniądze, dzisiaj nie ma odwagi, by się przyznać i przeprosić tych, na których donosił. Swoimi kłamstwami znieważa ludzi "Solidarności".

Dowodów Wyszkowski nie przedstawił, korytarze Domu Technika w Gdańsku ozdobiły natomiast powiększone kserokopie akt agenta SB o pseudonimie Bolek i jego raportów.

Kilkuset uczestników antyobchodów - najliczniej przybyli starsi ludzie znani z demonstracji w obronie ks. Henryka Jankowskiego - w skupieniu oglądało filmy wyśmiewające Wałęsę i odsłaniające "spisek", w wyniku którego gdański elektryk stał się przywódcą "Solidarności".

Andrzej Gwiazda dopowiadał to, czego nie było widać na ekranie.

- Prezydium MKS opanowała SB. Dziś już wiemy, że aż 5 z 11 jego członków było agentami. Ale i tak nie udało im się przejąć związku - mówił. - Dlatego wprowadzono stan wojenny. Jego jedynym celem było ustanowienie kierownictwa związku przez esbeków. Od czasu, jak kapusie przejęli stery w "Solidarności", to już nie był nasz związek. To oni dziś świętują przed Pomnikiem Trzech Krzyży. My spotykamy się tutaj, żeby rozliczyć tych, którzy sprowadzili nas ze słusznej drogi, na którą weszliśmy w sierpniu 1980 roku.

Tłum bił brawo na stojąco. A w kuluarach widzów i dziennikarzy wyłapywali politycy: - Pamiętajcie państwo, trzeba głosować na Ruch Patriotyczny - nawoływał Gabriel Janowski, przypominając numer swojej listy.

Dla Gazety

Bogdan Borusewicz, organizator sierpniowego strajku

Ubolewam, że jako uczestnicy sierpniowych wydarzeń nie spotykamy się na jednej sali i że robi się jakieś alternatywne obchody. Żyjemy w państwie demokratycznym i każdy może mieć własną ocenę historii. Ale nie można zmieniać faktów. Jeśli chodzi o Sierpień '80 - ja wiem o nim więcej niż ktokolwiek. Przygotowywałem strajk w Stoczni i uczestniczyłem we wszystkich jego fazach. Ze zgorszeniem słucham teraz spiskowych teorii na ten temat. Tak po prostu nie było. Wizja świata, w którym za sznurki pociągają tylko ciemne siły, jest nieprawdziwa.

Dla Gazety Ksiądz Jankowski

"Gazeta": Jak ksiądz świętuje rocznicę Sierpnia?

Ks. Jankowski: Boleśnie. Jesteśmy podzieleni. Padają niesłuszne oskarżenia. Chciałoby się krzyknąć: Polsko! Opamiętaj się!

Wczoraj krążyła wśród dziennikarzy w Gdańsku informacja, że ksiądz odprawi mszę na alternatywnych obchodach organizowanych przez Andrzeja Gwiazdę.

- Nic podobnego. Właśnie jadę na mszę świętą pod pomnik Trzech Krzyży.

A obchody alternatywne? Jest tam wielu zwolenników księdza.

- Nie zamierzam tam się w ogóle pokazywać. W takim dniu nie powinno się organizować kontrimprez. Rozbijanie nie służy Polsce.

Andrzej Gwiazda i jego zwolennicy po raz kolejny oskarżyli dzisiaj Lecha Wałęsę o związki z SB.

- Jeżeli Wałęsa miał być agentem, to my wszyscy jesteśmy agentami. Każdy człowiek ma coś na sumieniu. Jeden nagrzeszył celowo, drugi z głupoty. Nie godzi się wykorzystywać tak ważnego dnia do swoich małych, podłych gier. A tak robią ci, którzy oskarżają.