Czas jedności na zdjęciach

Wystawa dokumentalnych fotografii z archiwum PAP na 25-lecie wydarzeń sierpniowych. 300 zdjęć na wystawie w Muzeum Narodowym przywołuje czas od zrywu strajkowego 14 sierpnia 1980 w Gdańsku do ogłoszenia stanu wojennego

Te zdjęcia wyposażone są w jakiś nalot, którego hipnotyzującemu działaniu trudno się oprzeć. Pokazują momenty ważne, wzruszające, historyczne: pierwszy dzień strajku w stoczni, przybycie delegacji rządowej, brama stoczni w kwiatach, podpisanie porozumień w sali bhp, w której, jak pokazuje zdjęcie Erazma Ciołka, hasło "21 x tak" zawisło koło posągu patrona stoczni Włodzimierza Lenina. Zobaczymy także dalszą historię Polski w obrazkach: kilkakrotne podejście do rejestracji "Solidarności" w Sądzie Najwyższym w Warszawie, powstanie "Solidarności" rolników i wreszcie odwet władzy - w marcu 1981 prowokacja bydgoska, w grudniu wprowadzenie stanu wojennego.

Rewolucja dzień po dniu

Czas się w tych zdjęciach zatrzymał. Robi wrażenie to, że pomiędzy dokumentalne zdjęcia z początku 1981 r. wplecione są fotografie z planu filmu Andrzeja Wajdy "Człowiek z żelaza". Fikcja przeplata się z rzeczywistością, zresztą film Wajdy oglądany po latach coraz mniej przypomina fabułę, coraz bardziej dokument. Nie potrzebował scenografii. Dzisiaj byłoby już bardzo trudno ją odświeżyć. W starych zdjęciach zachowała się estetyka tamtych czasów. Opowiadają o tłumie, z którego wynurza się nagle bohater. Ale ten tłum ma niezwykłą cechę - jest o wiele bardziej ujednolicony niż dziś. Opozycjoniści z KOR i robotnicy, działacze związków oficjalnych i "Solidarności" wyglądają podobnie. Aktor nie odróżnia się od robotnika. Robotnikowi blisko do delegata rządu. Gallux od Odry dzieliła wtedy mniejsza przepaść niż dzisiaj dzieli garnitury Hugo Bossa od szmat z lumpeksu.

Zdjęcia pokazujące stronę zbuntowaną ukazują ówczesny entuzjazm, nadzieję i triumf. Oraz coś, czego nigdy wcześniej ani nigdy potem nie udało się osiągnąć - jedność opozycji: Anna Walentynowicz, Lech Wałęsa, Tadeusz Mazowiecki jeszcze w jednym rzędzie. To tak naprawdę dzień po dniu sfotografowana rewolucja.

Dominujący motyw tych fotografii to tłum. Każdy będzie poruszony, kiedy zobaczy Wałęsę 31 sierpnia, kiedy wspina się na bramę nr 2, by ogłosić zakończenie strajku (fot. Erazm Ciołek). Robi wrażenie ponury Kazimierz Barcikowski opuszczający stocznię w Szczecinie po podpisaniu porozumień (Erazm Ciołek). Dla niejednego narzekającego na obecne czasy pouczające będą pokazane tu wydarzenia z lipca 1981 r. w Łodzi określane jako marsz kobiet albo marsz głodowy.

Wielka i mała historia

To wszystko wielka historia. Ale jest też historia mała, prywatna, anonimowa. Robotnik leżący na styropianie z gazetą w ręku (Jakub Grelowski). Lekarka w czapce z lisa, która mierzy puls strajkującemu rolnikowi w Świdnicy (Eugeniusz Wołoszczuk), czy szatnia Uniwersytetu Łódzkiego, dokąd przywieziono wielkie bochny chleba i kiełbasę, która zawisła na wieszakach na ubrania (Andrzej Zbraniecki). W kiosku jakiegoś strajkującego zakładu wśród tubek pasty do zębów zobaczymy zatknięte kartki: "Radio i telewizja są własnością społeczeństwa" oraz "Papierosów nie ma" (Stefan Kraszewski).

Oko dzisiejszego widza zaczepi się na tych właśnie zdjęciach także dlatego, że pokazując to, co wówczas marginalne, omijają pewien banał, który już należy do wizualnej pamięci o tamtych czasach. Do fotografii niebanalnych zaliczyłabym także te, które ukazują nie entuzjazm i sukcesy, ale sprawy zakulisowe, niepokojące, ciemne. Choćby marszałka Wiktora Kulikowa w Polsce w styczniu 1981 r., gdy idzie przez korytarze rządowe eskortowany przez nareszcie zrelaksowanych premiera Pińkowskiego, pierwszego sekretarza KC Kanię i generała Jaruzelskiego (Damazy Kwiatkowski). Albo to, na którym Mieczysław Rakowski poklepuje Wałęsę po ramieniu po kolejnej turze rozmów związkowców z rządem (Zbigniew Matuszewski).

Szanujmy wspomnienia

Doskonale przywołany został klimat czasu, z którego pochodzą zdjęcia, pracowicie odkurzono wspomnienia, a jednak wystawa jest nieco anachroniczna. Przywołując smak przeszłości, nie daje świadectwa o czasie, w jakim powstała. Taką samą moglibyśmy oglądać w roku 1990, jak i w 2000. Uniknięto jakiejkolwiek aktualnej oceny tamtych wydarzeń. Nawet operując tym materiałem wizualnym, który znajduje się na wystawie, można było skonstruować rzecz z większym polotem. Twórcy wystawy z wielką nieśmiałością wetknęli do kąta zdjęcie, które wydaje się nie tylko pełne treści, ale i najciekawsze artystycznie. To praca Erazma Ciołka z sierpnia 1980 - pokazuje przecierającą się linę cumowniczą w porcie kilka dni przed wybuchem strajku. Na zdjęciu widać tylko słupek i napiętą linę, a w tle fragmenty jakiejś konstrukcji. Statku w ogóle nie widać, ale czuje się jego potworną moc, która sprawi, że zaraz zerwie się ze smyczy. To moment budzącej się nadziei, ale i grozy. Groza zawarta jest w potencjalnie nieograniczonych możliwościach, które daje wolność.

W archiwum PAP jest podobno ok. 12 tys. zdjęć z lat 1980-81, będzie można z nich na pewno ułożyć jeszcze niejedną pasjonującą wystawę.

"Solidarność. Początek drogi. Sierpień 1980 - grudzień 1981", Muzeum Narodowe w Warszawie, wystawa zorganizowana przez PAP, Muzeum Narodowe i Stołeczną Estradę, do 18 września