Ingres arcybiskupa Dziwisza

Rzadko zdarza się, by ingres miał taką oprawę jak sobotnia uroczystość objęcia archidiecezji krakowskiej przez abp. Dziwisza. Ale i nie od każdego biskupa oczekuje się tyle co od byłego sekretarza Jana Pawła II.

O archidiecezji krakowskiej mówi się, że jest barometrem kondycji polskiego Kościoła. Niełatwe zadanie ma więc do wykonania nowy metropolita abp Stanisław Dziwisz, obejmując schedę po św. Stanisławie i kardynałach Sapiesze, Wojtyle oraz Macharskim.

- Świadomość, że podejmuję tak wielkie dziedzictwo, napawa mnie lękiem. Z drżeniem pytam sam siebie, czy sprostam temu zadaniu, czy ono nie jest ponad moje siły - mówił podczas sobotniej mszy prymicyjnej na krakowskim rynku abp Dziwisz do kilkudziesięciu tysięcy wiernych.

Ciężar tysiącletniego dziedzictwa nowy metropolita przyjął symbolicznie w Katedrze Wawelskiej, nakładając racjonał (ozdobna wstęga) i odbierając pastorał z rąk swojego poprzednika kard. Franciszka Macharskiego. Nowy metropolita zrezygnował jednak z pastorału, tradycyjnie używanego przez ordynariuszy krakowskich, na rzecz tego, jaki Karol Wojtyła dostał od wadowiczan po nominacji biskupiej.

Były sekretarz Jana Pawła II na każdym kroku podkreślał, że to właśnie Papieżowi zawdzięcza nominację: - Wyjechałem do Rzymu prawie 27 lat temu z kard. Karolem Wojtyłą. Dziś jestem głęboko przekonany, że On z wysokości nieba przyprowadził mnie z powrotem do Krakowa. Ufam, że będzie z nami, weźmie mnie za rękę i będzie prowadził.

Swój program duszpasterski nowy metropolita oparł na słowach Jana Pawła II: "Człowiek jest drogą Kościoła". Zwracając się do obecnych w Krakowie polityków m.in. prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, marszałka Sejmu Włodzimierza Cimoszewicza, Macieja i Romana Giertychów (LPR), Lecha Kaczyńskiego (PiS), Donalda Tuska (PO), podkreślił, że to właśnie oni powinni być ludźmi sumienia i kierować się zawsze dobrem drugiego człowieka.

Nawiązał do obchodów 25. rocznicy "Solidarności", nazywając ją "wielkim dorobkiem ducha polskiego którego nie możemy zagubić".

Homilię przerywały brawa zgromadzonych, zwłaszcza po słowach arcybiskupa skierowanych do polityków i podkreśleniach, że "Kościół opowiada się za rodziną jako wspólnotą życia mężczyzny i kobiety".

Nowy metropolita pozdrowił obecnych na ingresie duchownych prawosławnych i ewangelickich. - Modlę się, abyśmy nie tylko wzajemnie się tolerowali i szanowali, ale byśmy w Duchu naszego Zbawiciela mogli budować wspólnotę dzieci Bożych we wzajemnej miłości i prawdzie - mówił abp Dziwisz. Szczególne pozdrowienia skierował też do gminy żydowskiej Krakowa.

W Krakowie liczą się symbole i ceremonie. Ani jednych, ani drugich podczas sobotnich uroczystości nie zabrakło. Zabrzmiał dzwon Zygmunta, zagrał hejnalista mariacki, a w procesji darów zwaśnieni kibice Wisły i Cracovii przynieśli pod ołtarz związane szaliki klubów (podobny gest wykonali po śmierci Jana Pawła II). Pojawiły się m.in. delegacje z Watykanu, Rzymu, USA, Meksyku i Moskwy.

Kard. Camillo Ruini, wikariusz generalny Rzymu, komentując sobotnią uroczystość, powiedział: "Znam arcybiskupa od dawna. Wiem, że u boku Jana Pawła II był milczący i pozostawał w cieniu, właśnie dlatego że był jego osobistym sekretarzem. Ale znam także jego możliwości. To, co zaprezentował podczas dzisiejszych uroczystości, nie jest dla mnie niespodzianką".