Kieres: powtarzam, dam Wałęsie status pokrzywdzonego

W marcu Lech Wałęsa złożył w Instytucie Pamięci Narodowej wniosek o przyznanie mu statusu pokrzywdzonego i udostępnienie teczki z dokumentami, jakie na jego temat zgromadziła bezpieka. Była to reakcja na zarzuty środowiska Radia Maryja, że był współpracownikiem SB. Zarzuty są ostatnio powtarzane, a Wałęsa nadal statusu pokrzywdzonego nie ma.

Marek Sterlingow: Za kilka dni mija rocznica powstania "Solidarności", Antoni Macierewicz i inni wyzywają Lecha Wałęsa od kolaborantów, a ten nie ma już jak się bronić. Dlaczego IPN ciągle nie przyznaje mu statusu pokrzywdzonego?

Prof. Leon Kieres, szef IPN: Nie mogę dopuścić, by przy rozpatrywaniu tego wniosku doszło do najdrobniejszego nawet uchybienia. Wziąłem na siebie pełną odpowiedzialność za rozpatrzenie tego wniosku. Decyzję podpiszę osobiście, jak zgromadzimy wszystkie dokumenty. Na razie wszystkich nie mamy.

Nie można było przyspieszyć ich zbierania?

- Archiwiści poinformowali mnie, że nie. Musiałem przyjąć to do wiadomości. Ale mamy już wszystkie najważniejsze dokumenty. Coś panu zdradzę: 16 sierpnia byłem w Gdańsku i przez cały dzień w szerszym gronie je przeglądaliśmy. Było nawet takie nieformalne głosowanie. W moim sumieniu decyzję już podjąłem. Lech Wałęsa to największy polski bohater. Powinniśmy być z niego dumni, a nie pozwalać na jego opluwanie.

To na co Pan czeka skoro decyzja już podjęta?

- Czy byłoby lepiej, gdybym teraz ogłosił decyzję? Przeciwnicy Lecha Wałęsy zapowiedzieli przecież, że i tak zaskarżą moją decyzję. Antoni Macierewicz i Krzysztof Wyszkowski napisali w liście otwartym, że jak tylko odważę się dać Lechowi Wałęsie status pokrzywdzonego, postawią mnie przed sądem. Zamiast świętowania rocznicy "Solidarności" mielibyśmy medialne zamieszanie wokół tej sprawy.

Da Pan Lechowi Wałęsie status pokrzywdzonego?

- Oczywiście! Powiedziałem to już raz w lipcu. Teraz to podtrzymuję. A jeżeli za Lecha Wałęsę będzie trzeba iść do więzienia, to pójdę. Ja jestem profesorem prawa; pewnie, że boję się prokuratora i więzienia, ale dla mnie jest to kwestia wartości. W 1980 roku na uniwersytecie zakładałem "Solidarność", dalej w nią wierzę, dalej wierzę w Lecha Wałęsę i w to, co sobą symbolizuje.

Lech Wałęsa do tej pory nie naciskał na IPN. Ostatnio daje już publicznie do zrozumienia, że to zwlekanie jest niezrozumiałe.

- Boleję nad tym. Gdy jeszcze w lipcu rozmawiałem z nim o tej sprawie, w pewnym momencie powiedział: "A może byście mi prezent na rocznicę zrobili?" Aż mną zatrzęsło. Strasznie mi przykro, że doszliśmy w Polsce do takiego momentu. Taki człowiek w tej sprawie nie potrzebuje prezentów. Status pokrzywdzonego po prostu mu się należy. A ja zawsze będę stał przy boku Lecha Wałęsy i jeżeli będzie taka potrzeba, do końca bronił go przed absurdalnymi, krzywdzącymi zarzutami. Nieważne ile mnie osobiście będzie to kosztowało.