Inspekcja Wałęsy przed koncertem Jarre'a

- Straszny bałagan tu panuje, nie chce mi się wierzyć, że zdążycie - wypalił Lech Wałęsa, który w czwartek wizytował teren koncertu Jeana-Michela Jarre'a w Stoczni Gdańskiej.

- Panie prezydencie, musimy zdążyć - odpowiadał prezydent Gdańska Paweł Adamowicz.

Wałęsa przyjechał rano pod scenę koncertu, szczegółowo ją oglądał, najbardziej interesowały go elementy... elektryczne. - Mamy najlepsze nagłośnienie i oświetlenie na świecie, jak je uruchomimy, pół Gdańska będzie słyszeć koncert - zachwalał Adamowicz. - Gdyby coś siadło, to chyba pan pomoże, panie prezydencie - dodawał żartobliwie.

Wałęsa dowiedział się w czwartek, że Jarre planuje w trakcie koncertu wywołać go na scenę, aby przemówił do 100-tysięcznej widowni. - Jeszcze nie wiem, co powiem, to będzie zależało od klimatu koncertu - stwierdził były prezydent. - Ja mogę mówić cztery godziny jak Fidel Castro albo tylko minutę. Nie mam tremy. Już kiedyś w Szczecinie też mówiłem do stu tysięcy ludzi.