Pobici dwaj pracownicy polskiej ambasady

Nie jeden, a dwóch pracowników polskiej ambasady w Moskwie zostało w ostatnich dniach pobitych. Rosyjskie MSZ wyraża swoje ubolewanie

Wczoraj pisaliśmy, że 35-letni Andrzej Uriadko, cywilny pracownik odpowiedzialny za przesyłanie danych, prawdopodobnie radiooperator, został w niedzielę przed południem pobity. Właśnie wracał z zakupów, kiedy kilkadziesiąt metrów od ambasady dwóch mężczyzn poprosiło go o papierosa. Po polsku odpowiedział: - Nie palę.

Wtedy go pobili. Uriadko trafił do szpitala Botkinskiego z obitymi żebrami, klatką piersiową i krwiakiem na twarzy. Nie miał, jak podejrzewano, wstrząśnienia mózgu, ale ze względu na jego ciężki stan neurolodzy zalecili, żeby jeszcze 2-3 dni został w szpitalu. - Obejrzałem ślady pobicia. Mam wrażenie, że to profesjonalna robota - komentował ambasador RP w Moskwie Stefan Meller.

Wczoraj po południu konsul Tomasz Klimański przekazał rosyjskiemu MSZ notę, w której polskie MSZ oficjalnie informuje o zdarzeniu, prosi o przeprowadzenie skrupulatnego dochodzenia, informowanie o jego wynikach i o zaostrzenie ochrony wokół polskiej ambasady. - Polska oczekuje, by pracownicy ambasady, wykonując swoje obowiązki, mogli czuć się bezpiecznie - powiedział zastępujący rzecznika MSZ Tomasz Szeratics.

Rosyjskie MSZ jeszcze wczoraj wyraziło swoje ubolewanie z powodu napadu. W oświadczeniu zapewniło, że pracuje nad sprawą i da dodatkową ochronę ambasadzie.

Również wczoraj okazało się, że w piątek pobito innego pracownika ambasady - rosyjskiego kierowcę. - Pobiło go dwóch albo trzech zbirów na osiedlu, gdzie mieszka, około godz. 22. Byłem dzisiaj u niego. Jest bardzo mocno pobity, ale takich pobić w Moskwie jest dość dużo - mówi ambasador RP w Moskwie Stefan Meller.

Kierowcę uratowała młodzież, która rzuciła mu się na pomoc. Jego również nie obrabowano. Napastnicy uciekli. Kierowca napaść zgłosił na milicję prywatnie.

- W ogóle nie wiązałbym napaści na polskiego pracownika z napaścią na pracownika rosyjskiego. To zapewne zbieg okoliczności - ucina Meller.

Rosyjska milicja na razie nie znalazła sprawców ani jednego, ani drugiego napadu, ale "zajmują się sprawą". Tomasz Szeratics podkreślił, że MSZ uznaje to za napad chuligański.