Zmarł były szef brytyjskiego MSZ Robin Cook

59-letni Cook doznał ataku serca podczas wędrówki w górach Szkocji

Podczas górskiej wycieczki w Szkocji zmarł w sobotę Robin Cook, były brytyjski minister spraw zagranicznych i najsłynniejszy brytyjski przeciwnik wojny w Iraku.

Według mediów 59-letni Cook doznał ataku serca podczas wędrówki z żoną. Został przewieziony helikopterem do szpitala, lecz nie udało się go uratować.

Posłem Partii Pracy był od 1974 r. W latach 90. chciał zostać przywódcą partii, lecz ubiegł go wówczas o kilka lat młodszy Tony Blair. Na wielu Brytyjczykach zrobił wielkie wrażenie w 1996 r., gdy jako poseł opozycji w ciągu dwóch godzin przeczytał liczący 2 tys. stron raport o skandalu dotyczącym sprzedaży broni do Iraku i pogrążył w ten sposób rząd Johna Majora.

Rok później konserwatyści zostali wyrzuceni z Downing Street, Blair został premierem, a Cook szefem MSZ.

Początki na stanowisku nie były łatwe. Prasa wykryła, że Cook, który od trzech dziesięcioleci był żonaty, od dawna ma także kochankę - swą sekretarkę. Cook dostał od Blaira ultimatum - wybiera jedną z kobiet albo odchodzi z rządu. Wybrał kochankę, którą rok później poślubił.

Większość Polaków usłyszała o Cooku w 1999 r. Jako minister spraw zagranicznych był wówczas jednym z najgorętszych zwolenników wojny w Kosowie. Idea interwencji humanitarnych była dla niego kluczowa w polityce międzynarodowej.

Po wyborach w 2001 r. został jednak i tak odsunięty na boczny tor do parlamentu. W marcu 2003 r., tuż przed wojną w Iraku, oddał tekę członka rządu, jaka przysługiwała mu z racji przewodniczenia Izbie Gmin. Jego ostatnie przemówienie wpisało się do historii brytyjskiego parlamentaryzmu. "Ani społeczność międzynarodowa, ani brytyjskie społeczeństwo nie jest przekonane, że istnieje natychmiastowa i konieczna potrzeba operacji w Iraku" - mówił.