Co Malta ma robić z falą imigrantów z Afryki

Przestaniemy wyławiać nielegalnych imigrantów z morza - ostrzegają władze Malty. Najmniejsze państwo w Unii Europejskiej przestaje sobie radzić z falą niechcianych przybyszów z Afryki Północnej

Od wielu tygodni kutry maltańskiej marynarki wojennej dwoją się i troją, żeby ratować nielegalnych imigrantów, którzy na zdezelowanych stateczkach i łodziach przeprawiają się przez Morze Śródziemne z nadzieją dotarcia do brzegów Europy.

Trasa tego exodusu przebiega głównie przez rozległe wody terytorialne Malty leżącej mniej więcej w połowie drogi między Sycylią i Libią. I to właśnie Maltańczycy muszą wyruszać na ratunek, gdy przeciążone statki zaczynają tonąć.

Rząd ostrzega jednak, że wkrótce może przestać ratować takich rozbitków. - Wszystkie rozwiązania są możliwe. Rozważamy jednostronne ograniczenie strefy naszej odpowiedzialności morskiej - ostrzegł w poniedziałek Tonio Borg, maltański minister spraw wewnętrznych i sprawiedliwości.

- Nasze wojsko jest na granicy wytrzymałości - dodaje brygadier Carmel Vassallo, szef maltańskich sił zbrojnych.

Władze z La Valetty już od dawna ostrzegają, że na wyspie zaczyna brakować miejsca dla przybyszów z Afryki Północnej, głównie z Etiopii i Erytrei. 400-tysięczna Malta gości obecnie grubo ponad tysiąc uchodźców. Od 2002 r. przybyło ich w sumie ponad 3 tys. Nowi pojawiają się każdego dnia. W sobotę pobity został kolejny rekord - na plaży na maleńkiej wyspie Gozo wylądowało aż 206 osób, głównie z Erytrei i Etiopii. 12 przybyszom trzeba było udzielić natychmiastowej pomocy medycznej w szpitalu. Pozostałych ulokowano w dużym magazynie wojskowym. Lepszego schronienia nie było - nielegalni imigranci zajmują już prawie wszystkie nadające się do tego celu budynki rządowe. Na wyspie liczącej raptem 320 km kw. znalezienie schronienia dla kilkuset osób jest prawdziwym problemem, a rząd zastanawia się, czy nie umieszczać nowych grup imigrantów w zaadaptowanych starych halach fabrycznych. - Próbujemy robić wszystko, co możemy, żeby rozwiązać ten problem, ale wysiłek, jaki ten kraj może ponieść, jest ograniczony - tłumaczył Borg.

Złość Maltańczyków potęguje to, że przerzutem nielegalnych imigrantów zajmuje się zorganizowana przestępczość.

Malta zwróciła się o pomoc do państw Unii Europejskiej oraz do rządu Libii, z portów której większość nielegalnych imigrantów wyrusza. - Nie możemy czekać w nieskończoność. Libia powinna nam pomóc - podkreślił Michael Frendo, szef maltańskiej dyplomacji.

Libia odpowiada jednak, że ma tak wielkie kłopoty, że sama potrzebuje pomocy. Rząd w Tripolisie twierdzi, że w Libii przebywa aż 2 mln nielegalnych uchodźców z całej Afryki. I że większość z nich czeka na rejs do Europy.