Białoruś karze Litwę

Białoruś chce zbudować własny port w rosyjskim Kaliningradzie. Prezydent Aleksander Łukaszenko nie ukrywa, że ma to być kara dla Litwy za jej wrogość wobec Białorusi

Łukaszenko wyraźnie powiedział to podczas spotkania z ministrami i wysokimi urzędnikami administracji państwowej po powrocie z Moskwy, gdzie przebywał kilka dni temu. Obszerne fragmenty tego spotkania nadała białoruska TV państwowa.

Białoruś, która nie ma dostępu do morza, eksportuje dziś swoje towary na Zachód głównie przez porty krajów bałtyckich, Rosji i Ukrainy. Według oficjalnych danych tą drogą wysyłane jest co roku 17 mln ton towarów, z tego znaczna część trafia do portu w litewskiej Kłajpedzie. Białorusini mają w tym porcie swoje nadbrzeże.

Kilka dni temu Mińsk ogłosił jednak, że planuje budowę własnego nadbrzeża w porcie w Kaliningradzie. - Jak możemy korzystać z usług wrogiego nam państwa? - pytał Łukaszenko swoich ministrów. - Nie dosyć, że są wobec nas nieprzyjaźni, to jeszcze na nas zarabiają. Aż 30 proc. litewskiego budżetu pochodzi z portu w Kłajpedzie. Zobaczymy, jak się będą zachowywać, gdy nie dostaną naszych pieniędzy! - cieszył się białoruski prezydent.

Oczywiście Łukaszenko się myli, gdyż port w Kłajpedzie nie jest ani największym, ani tym bardziej tak dużym płatnikiem do litewskiego budżetu. Na dodatek przeładunek białoruskich towarów w Kłajpedzie to znaczna, lecz niedominująca pozycja w dochodach portu.

Według Łukaszenki Litwa musi być ukarana, gdyż kraj ten wraz z Polską to obecnie najbardziej wrogie wobec Białorusi państwa, bezkrytycznie realizujące politykę USA w naszym regionie. Według prezydenta Białorusi jest to polityka antyeuropejska, gdyż Europa jest w opozycji do Ameryki i nie godzi się na jej dominację w świecie.