Musharraf walczy z terroryzmem i poucza Brytyjczyków

Zamachowców z Londynu nie można nazwać ludźmi - stwierdził w czwartek prezydent Pervez Musharraf w orędziu do narodu. Dzień wcześniej na jego rozkaz aresztowano w Pakistanie 200 ekstremistów

Musharraf wyraził żal, że to samobójcy pochodzenia pakistańskiego wysadzili się dwa tygodnie temu w Londynie, zabijając 56 osób i raniąc 700. Podkreślił jednak, że nie można za to winić jego kraju, bo trzej zamachowcy urodzili się i wychowali w Wielkiej Brytanii, a czwarty na Jamajce.

- Wielka Brytania ma problem - stwierdził prezydent. - Ekstremiści działają tam zupełnie swobodnie i głoszą w meczetach mowy pełne nienawiści. Działają tam bezkarnie organizacje ekstremistyczne, które wydają na mnie kolejne wyroki śmierci. Wiele jest do zrobienia w Pakistanie, ale - jeśli mogę coś zasugerować - wiele jest też do zrobienia w Anglii.

Generał Musharraf jest wypróbowanym sojusznikiem USA w wojnie z terroryzmem. W 2001 r., po atakach 11 września, pomógł Amerykanom w inwazji na Afganistan. W środę w wielkiej obławie w Pakistanie aresztowano ponad 200 radykalnych mułłów, polityków, studentów i partyzantów, a Musharraf ogłosił dżihad przeciw ekstremizmowi. Wczoraj wezwał naród do odrzucenia fanatyków i popierania rządu w walce z terroryzmem.