Wieś po linczu: zbiórka na adwokata

Mieszkańcy Włodowa i Brzydowa zbierają pieniądze na adwokatów, którzy mają bronić mężczyzn aresztowanych za lincz na sąsiedzie recydywiście. Pieniądze wpłaca cała okolica

- Był górą za życia, bo wszyscy się go bali, i teraz jest górą po śmierci, bo aż dwie wioski przez niego cierpią - tak spotkana przed sklepem we Włodowie kobieta komentowała wczoraj zabicie Józefa C. Mężczyzna przesiedział w więzieniu 34 lata, a od kilku dni naprzykrzał się ludziom we Włodowie i sąsiednim Brzydowie, gdzie mieszkał.

W ubiegły piątek zginął na skraju Włodowa - łopatą, kołkiem i ponadmetrową łapką do wyciągania gwoździ zabiło go siedmiu mieszkańców obu wsi. Wszyscy są tymczasowo aresztowani. Tymczasem wsie uważają zatrzymanych za bohaterów: - Oni nas obronili przed tym diabłem - mówią zgodnie.

We wtorek wieczorem mieszkańcy zwołali wiejskie zebranie. - Powołaliśmy komitet, który zbiera pieniądze na opłacenie adwokatów dla zatrzymanych - mówi Elżbieta Klisz, sołtys Włodowa.

Wczoraj rano jego przedstawiciele ruszyli w teren. Po kilku godzinach zbierania Marta Mróz i Wiesława Przerwa miały już ponad tysiąc złotych. Gdy szły przez wieś, co chwilę ktoś wpłacał im "na chłopaków". - Tak samo reagowali w innych wsiach - opowiadały. - Wszyscy wiedzieli, kto to jest Józef C., wszyscy się go bali i dlatego nikt nie szczędzi na obronę tych, dzięki którym go nie ma.

Jeśli dziś do południa kobiety uzbierają 7 tys. zł zaliczki, obrony wszystkich zatrzymanych podejmie się znany olsztyński adwokat.