Kapral Kosiba donosi na Przewoźnika

Na podstawie rękopisu b. kaprala SB zlustrowano Andrzeja Przewoźnika, szefa Rady Ochrony Pomników Pamięci i Męczeństwa oraz kandydata na prezesa IPN

Wtorkowa "Rzeczpospolita" napisała, że w krakowskim IPN znaleziono dokument obciążający Przewoźnika, jako agenta SB. Autora dokumentu kaprala SB Pawła Kosibę oraz występującą w tekście kapitan SB Elżbietę Markowską "Rzeczpospolita" ukrywa pod inicjałami. Nazwisko Przewoźnika publikuje w całości, razem z fotografią. Sprawdziliśmy co to za dokument i czy faktycznie jego źródłem jest IPN.

Rewelacje z rękopisu

Dokument to siedmiostronicowy rękopis z jesieni 1990 r. napisany przez st. kaprala SB Pawła Kosibę, który chciał pozostać w służbie, pracować w UOP i był poddany weryfikacji esbeków prowadzonej w tym czasie przez MSW.

Kosiba opisał swoją pracę w SB, gdzie zatrudniony był przez pół roku - od stycznia 1989 r. Podał nazwiska czterech osób, które określił jako podlegających mu bezpośrednio agentów IV wydziału krakowskiej SB.

Między nimi jest nazwisko oraz adres Przewoźnika i krótka adnotacja: "Informował o PAX".

Z notatek Kosiby nie wynika, czy osobiście kontaktował się z Przewoźnikiem. Swój rękopis wręczył zaraz po napisaniu w 1990 r. Zbigniewowi Fijakowi, działaczowi opozycji, ówczesnemu szefowi krakowskiej komisji weryfikującej esbeków.

Nic to nie pomogło - Kosiba nie został przyjęty do UOP.

Fijak, gdy powstał IPN, przekazał tam w 2001 r. pismo Kosiby. W ten sposób materiał zyskał sygnaturę dokumentu IPN.

Według rozmówców "Gazety" Fijak kilka dni temu mówił znajomym, że wkrótce ukaże się publikacja obciążająca Przewoźnika.

IPN: to nie jest dokument SB

Janusz Kurtyka, szef krakowskiego oddziału Instytutu, potwierdza, że pismo kaprala Kosiby nie pochodzi z akt przejętych przez IPN od b. SB, tylko z komisji weryfikacyjnej. Przyznaje też, że jest to jedyny materiał na temat Przewoźnika, który posiada IPN.

Według Kurtyki w Instytucie nie ma teczki Przewoźnika.

Pytany o wartość zapisków kaprala Kosiby Kurtyka stwierdza: - Na podstawie tego dokumentu formułowanie zdecydowanych stwierdzeń jest metodycznie ryzykowne. Ten materiał może być punktem wyjścia do dalszych sprawdzeń.

- Wydawanie wyroków na podstawie tego materiału jest niemoralne. Powoływanie się przy tym na autorytet Instytutu jest nadużyciem - powiedział "Gazecie" prezes IPN prof. Leon Kieres.

Wczoraj Kieres wydał komunikat, w którym oświadcza, że IPN nie jest źródłem informacji na temat Przewoźnika. Według komunikatu pismo Kosiby zostało udostępnione mediom przez krakowską fundację Centrum Dokumentacji Czynu Niepodległościowego, która opracowuje projekt "Służba Bezpieczeństwa przeciwko społeczeństwu Krakowa i Małopolski w latach 1976-1990".

Jednak szef projektu prof. Tomasz Gąsowski z UJ zapewnia, że to nie fundacja przekazała mediom materiał.

Lustrator z Platformy

Zbigniew Fijak to szef małopolskiej Platformy Obywatelskiej i jeden z najbliższych współpracowników Jana Rokity. W latach 90. należał do Unii Wolności i był gorącym przeciwnikiem lustracji. Potem zmienił poglądy i jest czołowym orędownikiem lustracji. Fijak był pomysłodawcą i uczestnikiem projektu realizowanego przez fundację i w ramach prac nad nim dostawał materiały z IPN.

Gdy na początku tego roku zaczął rozpowiadać, że wkrótce ujawni nazwiska kilkudziesięciu agentów, które znalazł w aktach, interweniował prezes IPN i doprowadził do odsunięcia Fijaka od dostępu do archiwów IPN.

Przewoźnik: nigdy nie współpracowałem

Sam Przewoźnik oświadczył, że "nie jest dziełem przypadku", że właśnie teraz - kiedy rozważa kandydowanie na prezesa IPN - nagłośniono oświadczenie kaprala Kosiby. Przewoźnik zaprzecza, by był agentem, i zapowiada, że będzie bronił swojego dobrego imienia.

W Radiu TOK FM Przewoźnik powiedział, że w 1988 r., gdy pracował w stowarzyszeniu PAX, prowadził klub historyczny, na którego spotkania przychodziło dużo osób. - Próbowano mnie szantażować, że rozprowadzam literaturę drugoobiegową, próbowano namówić mnie do współpracy - dodał.

Ujawnił, że kapitan Elżbieta Markowska z SB, która go nachodziła w tej sprawie, otrzymała od niego odpowiedź odmowną.