Poseł kandydatem

Jak powstają listy SdPl. Jeśli jesteś już posłem, masz ogromne szanse, by otworzyć listę wyborczą SdPl. Na listach Socjaldemokracji będą też kandydaci z UP i Zielonych 2004

W wyborach do parlamentu wystartuje komitet SdPl, a nie koalicja trzech partii. Dzięki temu wystarczy pokonać 5-proc. próg, by znaleźć się w Sejmie (koalicja musiałaby sforsować 8 proc.). Liderzy negocjowali jednak porozumienie tak, jakby to była koalicja. I ustalono podział: 29 pierwszych miejsc dla SdPl, 10 - dla UP, dla Zielonych - dwa miejsca.

Posłowie, Kloss i pogromca Biedronki

Udało się dogadać bez większych oporów. Choć jest jeden konflikt: w Poznaniu listę ma otworzyć posłanka SdPl Sylwia Pusz, ale ustąpić jej nie chce szef orlenowskiej komisji śledczej Andrzej Aumiller z UP. Spór trwa i niewykluczone, że Aumiller wystartuje w innym okręgu.

Unici naciskają też, by na pierwszym miejscu w Krakowie znalazł się poseł Jan Orkisz. Problem w tym, że jest on popularny w swym powiecie olkuskim, ale w samym Krakowie głosów nigdy nie zdobywał. I nie powalczy z takimi tuzami jak Jan Rokita (PO) bądź Jerzy Hausner (PD). SdPl jest więc wobec Orkisza sceptyczna.

SdPl ma 33 posłów i większość z nich trafi na pierwsze miejsca w swych okręgach. Choć nie zawsze. Prominentna posłanka Mirosława Kątna wystartuje w Warszawie z drugiego miejsca. Listę w najbardziej prestiżowym okręgu otworzy oczywiście szef SdPl Marek Borowski, który cztery lata temu zebrał tu najwięcej głosów. Inna zasłużona posłanka Anna Bańkowska nie zamierza zaś w ogóle startować. Jak tłumaczy, zniechęciła się do polityki.

- Obsada większości pierwszych miejsc jest jednak oczywista - mówi szefowa klubu SdPl Jolanta Banach. - Tak jest chociażby na Pomorzu. Ja otworzę listę w Gdańsku, a Władysław Szkop w Gdyni. Jesteśmy jedynymi w terenie posłami.

Podobnie w innych okręgach: minister zdrowia Marek Balicki ma być na pierwszym miejscu we Wrocławiu, poseł Bogdan Lewandowski w Toruniu, posłanka Izabella Sierakowska w Lublinie, senator Zdzisława Janowska w Łodzi, wicemarszałek Sejmu Tomasz Nałęcz w Płocku, poseł (i były mistrz olimpijski w boksie) Jerzy Kulej o okręgu podwarszawskim, poseł Arkadiusz Kasznia w Opolu, poseł Andrzej Celiński na Śląsku.

Wątpliwości pojawiają się sporadycznie. Jeden z nielicznych dylematów zdarzył się w Elblągu, gdzie kieruje partią zasłużony działacz Jerzy Ząbek, ale niekwestionowaną gwiazdą jest Bożena Łopacka, organizatorka protestu przeciwko łamaniu praw pracowniczych w sieci sklepów Biedronka.

Być może wystartuje z listy SdPl jeszcze jedna znana osoba niekojarzona z polityką. To aktor Stanisław Mikulski, filmowy Kloss, którego zachęcają do startu działacze z Warszawy.

Nie ma problemu Pola?

Unia Pracy jest osłabiona po wiosennym rozłamie i odejściu do UL zwolenników Izabeli Jarugi-Nowackiej. Dziś w UP brakuje znanych nazwisk, które pociągnęłyby listy w okręgach. Wyjątek to Marek Pol (otworzy listę w Koninie). Z byłym wicepremierem jest jednak problem. Gdy był ministrem infrastruktury w rządzie Leszka Millera, zdobył opinię nieudolnego.

- Odcinamy się od praktyk tego rządu, ale Marek Pol nie był zamieszany w żadne niejasne sprawy. Nie ma więc problemu Pola - zarzeka się Tomasz Nałęcz. Jolanta Banach dodaje: - Nie ma argumentów przeciwko Polowi, to doświadczony polityk, aktywny w polityce od lat.

Jednak niektórzy działacze nieoficjalnie przyznają, że nie należy się chwalić wyśmiewanym przez media ministrem od winiet.

Zieloni, których poparcie społeczne jest śladowe, dostali dwa pierwsze miejsca dla swych liderów. A także ostatnie miejsca na wszystkich listach. To spory atut, bo kandydaci zamykający listy nierzadko dostają więcej głosów niż ci w środku.

Jak powstawały listy? O obsadzie pierwszych trzech miejsc decydowała centrala partyjna. Kolejność pozostałych ustalano już w terenie. Początkowo planowano parytet męsko-damski: listy miały składać się naprzemiennie z kobiety i mężczyzny. Umowa z koalicjantami skomplikowała jednak sytuację, więc odstąpiono od tej reguły. Kandydaci nie muszą składać deklaracji majątkowych. Partyjna "góra", która pracuje na wizerunek uczciwej lewicy, pilnuje jednak, by nie było kandydatów zamieszanych w żadne afery. - Gdy pojawiają się informacje o podejrzanych kontaktach kandydata z biznesem, reagujemy. Jak dotąd usunięto z list jedną osobę z tego powodu - opowiada Banach.

Problemem SdPl są pieniądze. Partia nie ma dotacji z budżetu, zaciągnie więc kredyt na kampanię. Liderzy list wpłacą na fundusz wyborczy po 10 tys. zł. Pozostali kandydaci - co łaska.

W najbliższą niedzielę podczas konwencji wyborczej liderzy list zostaną ogłoszeni oficjalnie.