Kalinowski na ostro

Jarosław Kalinowski już na pewno kandydatem PSL na prezydenta. Oskarża elity o ?złodziejską prywatyzację" i ?wysługiwanie się obcym"

- Polacy nie chcą lewicowo-prawicowej wojny i okładania się teczkami, ale chcą budować zgodę narodową - powiedział kandydat PSL na prezydenta Jarosław Kalinowski na wczorajszej konwencji prezydenckiej Stronnictwa. Kalinowski obiecał, że jako głowa państwa poświęci się ograniczeniu biedy, likwidacji bezrobocia, walce o lepszą opiekę zdrowotną, edukację i rozwój gospodarczy. Hasłem kampanii będzie "Skutecznie dla Polski".

W przemówieniu Kalinowskiego pobrzmiewały tony znane z innych partii. Była krytyka polskich przemian i "złodziejskiej" prywatyzacji. - Takie rezultaty transformacji Polacy zawdzięczają rządzącym, elicie władzy, w której zawsze znajdowała się sprzedajna i zdradziecka większość - czy to na lewicy, czy to na prawicy, wysługująca się obcym, a nie służąca polskim, narodowym interesom - mówił Kalinowski.

KOMENTARZ

Kalinowski jest dla siebie bezlitosny - w czasach transformacji był przecież dwa razy wicepremierem i ministrem rolnictwa.

I jest bezlitosny dla własnej partii - PSL dwukrotnie rządziło Polską wraz z SLD, miało swojego premiera, marszałka Sejmu, ministrów i tłumy urzędników.

Kalinowski w pogoni za Lepperem i Giertychem popłynął z modnym dziś nurtem. Rynsztokiem.