Prawo i kopanina. Komentarz Pawła Wrońskiego

Lider SdPl Marek Borowski zaapelował o wycofanie się z polityki jego kontrkandydata w wyścigu po prezydenturę Lecha Kaczyńskiego (PiS). Niezwłocznie poparli go politycy SLD. Podstawą żądania jest wyrok na Kaczyńskiego za zniesławienie Mieczysława Wachowskiego.

Jest słuszne, że w polityce nie powinno być osób skazanych w sprawie karnej, czyli takich, które popełniły przestępstwo. Jednak w tym konkretnym przypadku wyrok sądu jest raczej zasłużoną karą za upór i zbyt długi język polityka PiS oraz ma się nijak do jego politycznej działalności.

Jest dziwne, że w Polsce sprawy o zniesławienie mogą się toczyć w trybie karnym, a o kilka słów za dużo w politycznej debacie łatwo. Skutki takiego orzeczenia ze względu na niespójność prawa są absurdalne. Polityk skazany w procesie karnym nie może być prezydentem miasta, ale prezydentem państwa owszem. Wielu prawników uważa, że trzeba to zmienić. Sprawy o zniesławienie powinien rozstrzygać sąd cywilny.

Lider SdPl zdaje się na te okoliczności nie zważać. Cóż, ostatnio politycy wszystkich opcji, także bracia Kaczyńscy, łapią się niemal każdej okazji, by przykopać konkurentowi.

Panowie z lewa i z prawa, gdybyście połowę swojej energii przeznaczonej na niszczenie przeciwników spożytkowali na działalność dla dobra kraju, to Polska byłaby rajem na ziemi.