Rektorzy przeciw lustracji

Rektorzy krytykują wprowadzenie zapisu lustracyjnego do ustawy o szkolnictwie wyższym. - Przez 15 lat robiliśmy wszystko, by wyprowadzić politykę z uczelni i nie chcemy, by wkroczyła tam na nowo - przypomniał prof. Tadeusz Luty

W Warszawie od wczoraj obradują nowo wybrani rektorzy 129 państwowych uczelni. Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich (KRASP) przewodzi obecnie prof. Luty. W rozmowach o największych problemach i wyzwaniach szkolnictwa wyższego nie dało się uniknąć tematu lustracji. Rektorzy krytykowali wprowadzony przez Sejm w ostatniej chwili do projektu ustawy o szkolnictwie wyższym zapis o obowiązkowej lustracji rektorów, prorektorów i dziekanów.

- Środowisko akademickie potrafi samo się oczyścić i nie potrzebujemy do tego nowych narzędzi prawnych, które w dodatku mogą być wykorzystywane do politycznych rozgrywek - mówi prof. Krystyna Chałasińska-Macukow, od września będzie nowym rektorem Uniwersytetu Warszawskiego. - Ten zapis może stworzyć sytuację, gdy niewinni będą musieli udowadniać swoją niewinność. Obawiam się sytuacji, gdy skrzywdzone zostaną osoby, które na to nie zasługują.

Uczelnie nie wiedzą też, jakie stanowisko miałyby zająć wobec profesorów, którzy okażą się b. tajnymi współpracownikami komunistycznych służb.

- Nikt nie ma pomysłu, jak z tym postąpić - przyznaje prof. Karol Musioł, rektor elekt Uniwersytetu Jagiellońskiego. - Ja osobiście sądzę, że ci, którzy do współpracy się przyznają i przeproszą, zasługują na przebaczenie. Ale ci, którzy nie widzą w tym nic złego, nie powinni być chyba wzorem dla młodzieży.

Prof. Chałasińska-Macukow nie wyklucza, że trzeba będzie powołać specjalną komisję etyki: - Musiałaby składać się z uznanych przez całe środowisko autorytetów.

- Ten zapis to niepotrzebne mieszanie polityki z życiem akademickim - uważa prof. Franciszek Ziejka, urzędujący rektor UJ i honorowy przewodniczący KRASP. - Jeśli jednak wolą polityków jest wprowadzenie oświadczeń lustracyjnych w uczelniach, nie będziemy protestować. Tym bardziej że w wielu uczelniach już w trakcie wyborów nowych władz kandydaci dobrowolnie składali takie oświadczenia - mówi.

Środowisko akademickie nie chce jednak, by zapis lustracyjny forsowano właśnie w prawie o szkolnictwie wyższym. - Czy jeśli będziemy nowelizować ustawę zdrowotną, wpiszemy tam obowiązek lustracji pielęgniarek i położnych? A czy w ustawie o straży pożarnej trzeba wprowadzić zapis o oświadczeniach lustracyjnych dla szefów gminnej OSP? To absurdalne. Posłowie pomylili ustawę. Jeśli już to taki zapis powinien znaleźć się w ustawie lustracyjnej - uważa rektor Ziejka.

Zapis o lustracji władz uczelni i wydziałów posłowie przegłosowali na wniosek PiS. Za była też PO, PSL, LPR i Samoobrona. W czwartek projektem zajmie się senacka komisja. Czeka ją aż 300 różnych poprawek - także dotyczących zapisu o lustracji.