Serbia i Czarnogóra potępiają masakrę w Srebrenicy

Rząd Serbii i Czarnogóry potępił masakrę w Srebrenicy - największą zbrodnię w Europie po 1945 r.

W specjalnym oświadczeniu po posiedzeniu rządu napisano: "Rada Ministrów Serbii i Czarnogóry zdecydowanie potępia mord na bośniackich cywilach w lipcu 1995 r. w Srebrenicy. Ci, którzy popełnili tę okrutną zbrodnię, nie reprezentowali Serbii i Czarnogóry. To byli przedstawiciele poprzedniego niedemokratycznego reżimu, który uosabiał śmierć i zniszczenie. Sprzeciwiała mu się większość obywateli Serbii i Czarnogóry."

"Poprzedni, niedemokratyczny reżim", o którym mowa w historycznej deklaracji, to rząd Slobodana Miloszevicia, który po cichu wspierał bośniackich Serbów. W lipcu 1995 r. bojówki nieuznawanego przez społeczność międzynarodową państwa bośniackich Serbów wymordowały osiem tysięcy mieszkańców Srebrenicy. Nie oszczędzano nikogo. Rozstrzeliwano kobiety, dzieci, chorych. Masakry dokonano na oczach holenderskiego oddziału sił pokojowych ONZ, który powinien strzec bezpieczeństwa mieszkańców tego bośniackiego miasta. Lekko uzbrojeni żołnierze nie podjęli prób ratunku jego mieszkańców.

Wczorajsze oświadczenie jest pierwszą tak wyraźną deklaracją ze strony Serbii i Czarnogóry. Rozrachunek z niedawną przeszłością jest w Serbii bardzo drażliwą sprawą. Wprawdzie dyktaturę Miloszevicia obalono pięć lat temu, ale siły nacjonalistyczne wciąż są silne. Kilka dni temu deklarację podobną do obecnej rządowej próbował przyjąć także parlament Serbii, lecz została ona zablokowana, bo stanowczo sprzeciwili się jej nacjonaliści.

Jak pokazują ostatnie sondaże, mimo oczywistych dowodów, aż połowa Serbów nie wierzy, iż masakra w Srebrenicy faktycznie miała miejsce. Nie osądzono też winnych. Nie wiadomo bowiem, gdzie się ukrywa gen. Ratko Mladić, naczelny dowódca armii bośniackich Serbów. Przed Trybunałem w Hadze, który bada zbrodnie w byłej Jugosławii, nie stanął też przywódca bośniackich Serbów Radovan Karadżić.