Ściągasz. Nie zdasz!

Ściąganie na maturze będzie karane unieważnieniem całego egzaminu dojrzałości - zapowiedział wczoraj minister edukacji. Podobne kary prawdopodobnie będą także na egzaminie gimnazjalnym

Tak ministerstwo chce walczyć z powszechnym przyzwoleniem na ściąganie w polskich szkołach. Ściąganie w Polsce rzadko zawstydza. Kilka dni temu publikowaliśmy wyniki ankiet wykorzystanych w pracy magisterskiej Konrada Kobierskiego, studenta Uniwersytetu Łódzkiego. Zebrał on opinie 705 uczniów z 37 szkół. Okazało się, że nie ściąga tylko 13! Większość ściąganie na szkolnych egzaminach i klasówkach kojarzyła nie z oszustwem, ale z zaradnością i przedsiębiorczością.

Ściąganie to życiowa zaradność? Podyskutuj na forum

Przed egzaminami polscy uczniowie bez zażenowania przechwalają się nowymi technologiami ściągania - długopisy z tuszem widocznym tylko w świetle ultrafioletu, zminimalizowane do biżuteryjnych rozmiarów zestawy głośnomówiące. Coraz to nowe pomysły uczniów skłoniły Centralną Komisję Egzaminacyjną do wydania zakazu wnoszenia na egzaminacyjną salę maskotek i telefonów komórkowych.

Ale i tak na gorącym uczynku podczas tegorocznej nowej matury złapano aż sto osób!

Prof. Elżbieta Putkiewicz, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego i ekspert Instytutu Spraw Publicznych: - Fukuyama pisał, że od tego, jak nasi uczniowie opanują normy obyczajowe i moralne, zależeć będzie funkcjonowanie instytucji demokratycznych. Mamy więc powód do niepokoju.

W amerykańskich szkołach i na uczelniach ściąganie uznawane jest za oszustwo, a surowe kary za ściągi zapisuje się w statutach i regulaminach.

Grzegorz Sokół, dziś doktorant w New School for Social Research w Nowym Jorku, maturę zdawał w Norwegii. - Ściągawki to folklor polskiej matury. W Norwegii nikomu nawet nie przychodzi do głowy, żeby ściągać na maturze albo chwalić się takim zamiarem!

Minister edukacji Mirosław Sawicki nie ukrywa, że winę za ściąganie w dużej mierze ponoszą nauczyciele "przymykający oko". Przywołuje przykład tegorocznej matury z historii w jednej ze szkół w Łomży. Egzaminatorzy oceniający prace odkryli, że aż w 40 arkuszach powtórzył się identyczny błąd.

Choć nikogo nie złapano za rękę, okręgowa komisja egzaminacyjna zdecydowała, że maturę napiszą jeszcze raz w połowie czerwca. - Nie wykluczamy, że takich wypadków było więcej. Trwają postępowania wyjaśniające - mówi szefowa Centralnej Komisji Egzaminacyjnej Maria Magdziarz. Podkreśla, że okręgowe komisje egzaminacyjne, które nadzorują ocenianie matur, w podejrzanych przypadkach mają prawo wszcząć śledztwo.

A jeśli podejrzenia okażą się słuszne, podjąć decyzję o powtórce egzaminu dla całej szkoły albo grupy uczniów. - Ściąganie musi przestać się opłacać uczniom, ale i nauczycielom, którzy coraz częściej uczestniczą w tym procederze - mówi minister edukacji Mirosław Sawicki. Zapowiada, że jego resort dopilnuje, by tacy nauczyciele byli karani dyscyplinarnie.

Minister edukacji zapowiedział wczoraj, że wyda rozporządzenie, które za ściąganie na maturze będzie karać unieważnieniem nie tylko przedmiotu, na którym maturzysta ściągał, ale całej matury. - Na razie nie idziemy tak daleko jak inne kraje, gdzie uczniowie przyłapani na ściąganiu przez trzy lata nie mają prawa przystąpić do egzaminu. Musimy jednak sprzeciwić się oszustwom w szkole.

- Rozporządzenie wejdzie w życie 1 września - zapowiedział Sawicki. Możliwe, że podobne kary będą groziły także uczniom ściągającym na egzaminie gimnazjalnym. - Decyzja jeszcze nie zapadła, ale zastanawiamy się nad podobnym rozwiązaniem - mówi Sawicki.

Quiz maturalny. Zobacz, czy zdałbyś nową maturę

Ściąganie jest...