Czerwony Krzyż zarażał HIV i żółtaczką

Kanadyjski Czerwony Krzyż przyznał się, że w latach 80. i 90. doprowadził do zarażenia wirusem HIV i żółtaczką tysięcy pacjentów. To największy skandal w historii kanadyjskiej służby zdrowia

- Czerwony Krzyż wyraża głęboki żal, że tak długo nie wprowadził procedur i zabezpieczeń, które zmniejszyłyby ryzyko zakażenia - mówił w sądzie doktor Pierre Duplessis, szef KCK. - Mogliśmy zrobić więcej, powinniśmy zrobić więcej - przyjmujemy za to odpowiedzialność. Przepraszamy zakażonych i ich rodziny.

W Kanadzie Czerwony Krzyż tradycyjnie zajmował się krwiodawstwem, składowaniem i dystrybucją krwi. W 1997 r. rozpoczęło się publiczne dochodzenie, a wkrótce ciągnący się latami proces. Okazało się, że brak testów krwi krwiodawców spowodował zakażenie wirusem HIV około tysiąca, a żółtaczką typu C ok. 20 tys. pacjentów. Większość ofiar to chorzy na hemofilię, którzy potrzebują częstych transfuzji, a spośród zakażonych 3 tys. już zmarło. W 1997 odebrano Czerwonemu Krzyżowi kontrolę nad bankami krwi. Przejęła ją rządowa agencja.

Wczorajsze oświadczenie dr Duplessis jest wynikiem ugody z prokuraturą i umożliwiło zakończenie procesu. W zamian prokurator odstąpi od zarzutu kryminalnego zaniedbania, Czerwony Krzyż zaś, ponieważ jest organizacją humanitarną, zapłaci symboliczne 4 tys. dolarów kary. Wpłaci też 1,2 mln dolarów na fundusz pomocy ofiarom transfuzji i na państwowy projekt ograniczenia przypadków pomyłek medycznych.

Koniec procesu przeciw KCK jako instytucji nie oznacza zamknięcia sprawy. W oddzielnym procesie, już kryminalnym, sądzony jest dr Roger Perrault, były dyrektor ds. transfuzji KCK. Razem z trzema lekarzami odpowiada za rażące zaniedbania, a w serii procesów wytoczonych przez ofiary transfuzji został obciążony odszkodowaniami przekraczającymi 70 mln dol. Organizacja znalazła się na skraju bankructwa, przed którym uchronił ją prawny parasol państwa, a także przymusowa restrukturyzacja.