McJointy dla Niemców

Już za rok na przedmieściach holenderskiego Venlo, tuż przy granicy z Niemcami, podróżni i turyści będą mogli kupować legalnie haszysz, nie wychodząc z auta

McJointy dla Niemców

Już za rok na przedmieściach holenderskiego Venlo, tuż przy granicy z Niemcami, podróżni i turyści będą mogli kupować legalnie haszysz, nie wychodząc z auta

Venlo nad Mozą, choć zyskało prawa miejskie w 1343 r., turystycznych atrakcji ma niewiele. Nie dla wiatraków, goudy czy tulipanów przyjeżdżają tu co roku dziesiątki tysięcy turystów, głównie z Niemiec. Ich trasa wiedzie przez jeden z pięciu oficjalnych coffee shopów w centrum miasta, gdzie kupują kilka jointów i wracają do siebie.

Władzom Venlo nic by to nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie, gdyby nie to, że w ślad za kupującymi ściągnęli do miasta handlarze zakazanych narkotyków "twardych". Burmistrz chce rozwiązać ten problem w sposób nawet jak na tolerancyjną Holandię bezprecedensowy. Otóż, jak mówi mówi "Gazecie" Tamira Hankman z biura burmistrza, pod koniec maja Rada Miejska będzie głosowała nad propozycją budowy dwóch "dodatkowych punktach sprzedaży poza miastem", czyli de facto przydrożnych "drive-in coffee shopów". Choć nie jest przesądzona ani kwestia lokalizacji, ani formy finansowania inwestycji, do ratusza już dzwonią inwestorzy zainteresowani przedsięwzięciem.

Wśród mieszkańców Venlo plan budowy "przydrożnych" coffee shopów emocji nie wywołuje. - Jeśli to ma pomóc miastu, to czemu nie - mówi Johan z miejskiej straży pożarnej. Pani Hankman z biura burmistrza tłumaczy, że drive-in z jointami to fragment szerzej zakrojonego programu walki z nielegalnym handlem narkotykami. Inicjatywa nosi nazwę Hektor, od imienia jednego z najdzielniejszych z wojowników spod Troi - czytamy w komunikacie władz miejskich.

Sprzedaż "miękkich" narkotyków w wyznaczonych miejscach tolerowana jest w Holandii od 1976 r. - działa ok. 1,5 tys. coffee shopów w różnych miastach, najwięcej w Amsterdamie. Tak jak Venlo "obsługuje" głównie Niemców, tak w Maastricht zaopatrują się Belgowie. Gram kupionej legalnie w Holandii marihuany w belgijskim Liege kosztuje dwa razy drożej: 200-300 franków belgijskich.

Jacek Pawlicki, Bruksela