Konfrontacja Kulczyka z Giertychem

W prokuraturze w Częstochowie odbyła się wczoraj konfrontacja Jana Kulczyka z Romanem Giertychem w sprawie ich jasnogórskiego spotkania

Po raz drugi w Częstochowie spotkali się lider LPR Roman Giertych i biznesmen Jan Kulczyk. Tym razem nie w jasnogórskim refektarzu, ale w siedzibie prokuratury.

Wczoraj odbyła się tam konfrontacja w sprawie wrześniowego spotkania na Jasnej Górze. Zawiadomienie o przestępstwie złożył Jan Kulczyk. Stwierdził, że Giertych zaproponował mu wtedy przychylność w zamian za materiały kompromitujące prezydenta Kwaśniewskiego.

Giertych początkowo zaprzeczał, że spotkał się z Kulczykiem. Potem mówił, że spotkanie było przypadkowe, dopiero po kilku dniach przyznał, że sam je umówił i że odbyło się ono w jasnogórskim refektarzu. Giertych wyjaśnił dziennikarzom, że zachęcał Kulczyka, by złożył wszelkie dokumenty, które "mogłyby być interesujące pod kątem J&S, dotyczące polityków", ale nic w zamian nie proponował. Na koniec LPR złożyła doniesienie na Kulczyka, że złożył fałszywe zawiadomienie o przestępstwie Giertycha.

- Zostałem pomówiony, prawda jest jak oliwa i w końcu wypłynie na wierzch - mówił wczoraj Giertych przed konfrontacją. Twierdził, że członkowie speckomisji poddawani są naciskom z różnych stron. - Poseł Gruszka nie wytrzymał, ja wytrzymam i dojdę prawdy.

Poseł z biznesmenem spędzili w wydziale śledczym blisko cztery godziny. Na przywitanie podali sobie dłonie. Z przesłuchania wychodzili jednak osobno.

- Pan Kulczyk nawarzył piwa i teraz będzie musiał je wypić - to jedyne zdanie posła Giertycha po konfrontacji. Zazwyczaj rozmowny, tym razem unikał dziennikarzy i w pośpiechu opuścił prokuraturę.

- Wersje obu panów są sprzeczne, każdy obstaje przy swoim - mówił po konfrontacji mecenas Jan Widacki reprezentujący Kulczyka. - Mój klient nie musiał sobie nic przypominać, bo tylko kłamcy muszą pamiętać, jaką prawdę wcześniej przedstawili.

Sam biznesmen nie chciał rozmawiać, zasłaniając się tajemnicą śledztwa.

- Nie mam nic do powiedzenia - powiedział "Gazecie" prokurator Paweł Zubert zapytany, kto z przesłuchiwanych był bardziej wiarygodny.

Mec. Widacki nie wierzy, aby śledztwa zakończyły się przed wyborami parlamentarnymi. Jednak nieoficjalnie ustaliliśmy, że przynajmniej jedno śledztwo (dotyczące doniesienia Kulczyka na Giertycha) może się zakończyć jeszcze w maju.