Przywódcy czeczeńskich partyzantów o moskiewskiej fecie

Zakłamaniem i cynizmem nazwał udział przywódców demokratycznych w moskiewskich obchodach Dnia Zwycięstwa przedstawiciel czeczeńskich partyzantów w Europie Ahmed Zakajew.

"Rosyjska armia morduje Czeczenów z okrucieństwem porównywalnym do koszmaru II wojny światowej" - pisze w swym oświadczeniu przebywający w Londynie Zakajew. "Wysławiając odniesiony przed 60 laty triumf nad barbarzyństwem i tyranią przywódcy Zachodu zdają się nie zauważać zbrodni popełnianych dzisiaj. W Rydze prezydent Bush jeszcze raz mówił o uniwersalności wolności i praw człowieka. Szkoda, że zabrakło mu szczerości i odwagi, by dodać, że dobrodziejstwa te nie dotyczą Czeczenów" - stwierdza Zakajew, wyrażając podziw dla prezydentów Gruzji, Litwy i Estonii, którzy odrzucili zaproszenia do Moskwy. "Takie postawienie sprawy byłoby przynajmniej uczciwsze i bardziej zgodne z realnym stanowiskiem Zachodu wobec tragedii Czeczenów".

Dokku Umarow, jeden z dwóch najważniejszych czeczeńskich komendantów partyzanckich, zapowiedział w poniedziałek rychłe przeniesienia działań zbrojnych i zamachów z Kaukazu na terytorium Rosji. - Mamy do tego siły i środki - stwierdził Umarow w wywiadzie dla czeczeńskiej sekcji Radia Swoboda. Dodał, że jego i Szamila Basajewa partyzanci przenieśliby wojnę do Rosji już dawno, gdyby nie opór czeczeńskiego przywódcy Asłana Maschadowa zabitego przez Rosjan na początku marca.

Umarow potwierdził, że jego 70-letni ojciec, 45-letni brat, żona i półroczny syn zostali wzięci przez do niewoli przez jednego z komendantów prorosyjskich milicji czeczeńskich Adama Delimchanowa. Wziął on też jako zakładników krewnych jednego z przywódców czeczeńskiego ruchu oporu Abdul-Wahaba Husajnowa.

Rosjanie i prorosyjskie milicje czeczeńskie od dawna biorą jako zakładników krewnych partyzanckich przywódców, by ich zmusić do kapitulacji. Tak właśnie zmuszono do kapitulacji partyzanckiego ministra obrony Mohammeda Chanbijewa. Także przed zabiciem Maschadowa pochwycono jego krewnych mieszkających w Czeczenii, w tym siostrę staruszkę. Do dziś nie odzyskali oni wolności, a Umarow twierdzi, że zostali zabici.