Odkryto bezcenne dzieła starożytnej literatury

Brytyjscy i amerykańscy papirolodzy odczytali teksty, których nie udawało się odcyfrować od stu lat .

Wielkiego odkrycia dokonano w miejscu mało egzotycznym, bo w Sackler Library - jednej z naukowych bibliotek w Oksfordzie. To tam w kilkuset kartonowych pudłach spoczywa część papirusów, które ponad sto lat temu odkopali w Egipcie Bernard Grenfell i Arthur Hunt, brytyjscy badacze starożytności (i zarazem absolwenci oksfordzkiego Queen's College).

Grenfell i Hunt trafili na starożytne wysypisko śmieci nieopodal miejsca, gdzie 2 tys. lat temu znajdowało się miasto Oksyrchynchos - wówczas ośrodek prowincjonalny o znaczeniu porównywalnym z tym, jakie ma nasza stolica województwa. Pozostały po nim olbrzymie, przykryte nawianym piaskiem hałdy śmieci, wśród których było wiele wyrzuconych, zniszczonych lub niepotrzebnych papirusów.

Dlaczego uczonych tak zaintrygował starożytny śmietnik? Egipt w okresie hellenistycznym i rzymskim (330 p.n.e. - 640 n.e.) zarządzany był przez zawodową biurokrację produkującą stosy dokumentów, które prędzej czy później wyrzucano. Prywatni ludzie też dorzucali swoje "papierzyska". Ponieważ w Egipcie deszcze padają niezwykle rzadko, śmietniki znajdujące się poza zasięgiem wylewów Nilu stanowiły idealne miejsce, by delikatne papirusy mogły tu przetrwać przez wieki.

Jak odczytać nieczytelne

W sumie Grenfell i Hunt znaleźli setki tysięcy papirusów, w tym wiele kompletnych zwojów. Większość stanowiły dokumenty podatkowe, umowy małżeńskie i rozporządzenia urzędowe - fascynujące źródło dla historyków życia codziennego, ale niezbyt atrakcyjne dla wielbiciela klasycznej literatury. Na śmietnisku trafiały się jednak też dzieła literackie. Przez sto lat niektóre z nich udało się odcyfrować.

Wiele papirusów było jednak w fatalnym stanie. Ucierpiały poszczególne karty, ale także i całe zwoje posklejane w prawie jednolitą masę.

- Dopiero niedawno wpadliśmy na pomysł, żeby do odczytania dokumentów z Oksyrchynchos zastosować tę samą metodę, dzięki której udało się odcyfrować fragmenty zwojów zwęglonych podczas wybuchu Wezuwiusza, pochodzących z biblioteki w Herkulanum - mówi "Gazecie" prof. Dirk Obbink, papirolog z Christ Church College w Oksfordzie i wykładowca na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley.

Uczeni zbadali papirusy, używając spektroskopii w podczerwieni - techniki wykorzystywanej m.in. przez fizyków i chemików do wyznaczania struktury związków chemicznych na podstawie ich widm w promieniowaniu podczerwonym (technologia ta jest również wykorzystywana w badaniach kosmosu). Kształt widma zależy od budowy wiązań chemicznych, co umożliwia identyfikację substancji i ich zanieczyszczeń, czyli w tym konkretnym wypadku odróżnienie na nieczytelnym papirusie miejsc, w które tysiące lat temu wsiąkł atrament. Niektóre papirusy były zapisywane kilkakrotnie, ale dzięki użyciu promieniowania o różnej długości fal udało się odczytać wszystkie warstwy!

- Nagle kompletnie poczerniałe albo całkowicie zatarte papirusy stały się czytelne - opowiada prof. Obbink.

Archiloch, poeta nieznany

Co udało się odnaleźć?

- Większość dokumentów, które odczytaliśmy, to rzeczywiście nudne umowy handlowe albo kontrakty małżeńskie - mówi brytyjski uczony. - Trafiło się wśród nich jednak zadziwiająco dużo nieznanych wcześniej lub zaginionych dzieł literackich.

Składanie dokumentów z fragmentów przypomina układanie gigantycznych i niekompletnych puzzli. Kompletne utwory udaje się "złożyć" bardzo rzadko. Dla filologa nawet fragmenty nieznanego dzieła stanowią jednak ekscytujące odkrycie. Wśród tekstów odczytanych przez oksfordzki zespół znalazła się np. pokaźna część tragedii Sofoklesa (V w. p.n.e.) "Potomkowie", z której znaliśmy do tej pory zaledwie kilka linijek.

Odkryto też duże fragmenty jednego ze znanych dotychczas tylko ze starożytnych streszczeń dzieł Hezjoda (VII w. p.n.e.) i część zaginionej sztuki Eurypidesa (V w. p.n.e.). Wszyscy należą do ścisłej czołówki klasyków starożytnej literatury. Prawdopodobnie dlatego zresztą czytano ich nawet w prowincjonalnym Oksyrchynchos.

- Na razie najciekawszym odkryciem jest obszerny i kompletny utwór Archilocha, opisujący początki wojny trojańskiej. To unikalne znalezisko - mówi prof. Obbink.

Archilocha - żyjącego w VII w. p.n.e. poetę, którego wielu współczesnych uważało za mistrza dorównującego Homerowi - spotkało jedno z największych nieszczęść, jakich ofiarą paść może artysta. Z jego dorobku nie ocalało dla potomności prawie nic. Prof. Obbink nie chciał ujawnić tekstu przed jego publikacją (utwór ukaże się w serii "Oxyrhynchus Papyri" w maju), ale streścił jego zawartość.

- Archiloch opowiada, jak Grecy wyruszający pod Troję zgubili się w czasie morskiej podróży i wylądowali w Myzji, krainie w Azji Mniejszej, gdzie wdali się w wojnę z miejscową ludnością - mówi uczony. - Poeta zawarł tam wiele szczegółów, które mogą rzucić nowe światło na to, jak Grecy wyobrażali sobie początki legendarnej wojny trojańskiej. To fakt niezmiernie ważny dla ich świadomości kulturowej, do którego zawsze wracali poeci i historycy.

Więcej o papirusach z Oksyrchynchos - na stronie http://www.papyrology.ox.ac.uk