Rosja obiecuje wycofać swe wojska z Gruzji

Rosja obiecuje, że zacznie wycofywać swe wojska z Gruzji. Gruzini są przekonani, że rosyjskie bazy znikną z ich kraju do końca 2007 roku

Szefowie dyplomacji Rosji i Gruzji po spotkaniu w Moskwie mówili w poniedziałek wieczorem, że Rosja mogłaby już w tym roku rozpocząć wyprowadzanie swych wojsk z baz w Gruzji, jeśli tylko Moskwa i Tbilisi dopracują szczegóły tej operacji. Wielu komentatorów ostrzega jednak, że te obietnice mogą być ze strony Rosji tylko próbą przypodobania się Zachodowi przed obchodami 9 maja.

Minister spraw zagranicznych Gruzji Salome Zurabiszwili po spotkaniach w Moskwie jest jednak przekonana, że Rosjanie na pewno zaczną w tym roku opuszczać jej kraj i - jak jeszcze w poniedziałek w nocy powiedziała gruzińskiej TV - zakończą tę operację do 1 stycznia 2008 r.

Wcześniej Rosjanie upierali się, że na przygotowania do ewakuacji baz w Batumi, gdzie mają dziś 2,5 tys. żołnierzy, oraz w Achałkałaki (2 tys.) potrzebują co najmniej czterech lat. Żądali także odszkodowania od Gruzinów w wysokości 250-300 mln dolarów.

Nagłą zmianę tego stanowiska, o której w poniedziałek wieczorem poinformował szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow, moskiewscy obserwatorzy przyjęli z zaskoczeniem. "Zdarzył się cud. Moskwa się poddała. Bez walki. Po cichu" - napisał w redakcyjnym komentarzu dziennik "Izwiestia".

Rosja, jak się wydaje, ustępuje pod naciskiem kilku stron na raz. Parlament Gruzji jeszcze w marcu przyjął postanowienie, że jeśli do 15 maja Moskwa nie porozumie się z Tbilisi w sprawie terminu opuszczenia baz, obecność wojsk rosyjskich w Gruzji zostanie uznana za bezprawną - transporty z zaopatrzeniem nie będą przepuszczane do baz, żołnierzom nie wolno będzie poruszać się po terytorium Gruzji.

W piątek prezydenci Gruzji, Ukrainy, Azerbejdżanu i Mołdawii razem zażądali, by wojska rosyjskie jak najszybciej opuściły Gruzję i terytorium położonej między Mołdawią i Ukrainą samozwańczej republiki Naddniestrza. Odejścia Rosjan z Gruzji domagają się też państwa zachodnie, przypominając, że Moskwa zobowiązała się do likwidacji tych baz już sześć lat temu na szczycie OBWE w Stambule.

- Obawiam się, że te obietnice to tylko miły gest mający udobruchać przywódców zachodnich, którzy zjawią się w Moskwie na obchodach 60-lecia zwycięstwa nad Niemcami - mówi analityk wojskowy Wiktor Litowkin. - Po obchodach zaczną się prowadzące donikąd długotrwałe negocjacje o tym, dokąd i za jakie pieniądze przeprowadzić żołnierzy i gdzie rozlokować sto czołgów, które teraz mamy w Gruzji. Bo w rzeczywistości Moskwa nie chce się wycofywać z Gruzji.