Rosja i Łotwa bez umowy granicznej 9 maja

Rosja nie chce podpisać z Estonią umowy granicznej, bo Estończycy nie przyjadą do Moskwy 9 maja. Podpisania umowy w tym dniu odmówiła prezydent Łotwy

Estońscy komentatorzy są zgodni - rosyjska odmowa podpisania umowy regulującej wciąż nierozwiązany problem granicy to kara za odmowę przyjazdu do Moskwy na obchody 60. rocznicy zakończenia II wojny światowej. W sobotnim wywiadzie dla fińskiej TV prezydent Estonii Arnold Ruutel odrzucił rosyjskie naciski: - Dzień Zwycięstwa i umowa o granicy to dwie różne sprawy. Umowa to dokument, a Rosja chce jego podpisanie połączyć z obchodami. Tak nie wolno - stwierdził Arnold Ruutel w sobotnim wywiadzie dla fińskiej telewizji.

Gdy stało się jasne, że prezydenci krajów bałtyckich wahają się, czy jechać na obchody, Kreml nie ukrywał, że w nagrodę prezydenci Łotwy i Estonii podpiszą przygotowywaną od lat umowę o granicy. Litwa taką umowę podpisała w pierwszej połowie lat 90. Kiedy Ruutel odmówił wyjazdu do Moskwy, Rosjanie zaczęli odwlekać zakończenie prac nad umową.

Prezydent Łotwy Vaira Vike-Freiberga, która do Moskwy jedzie, także uważa, że nie należy łączyć sprawy granicy z obchodami. Freiberga oświadczyła nawet, że nie ma zamiaru podpisywać umowy granicznej w Moskwie. Pani prezydent uważa bowiem, że dokument powinni podpisać premierzy. Ponieważ jednak łotewski premier zaproszenia do Moskwy nie dostał, podpisanie umowy się odwlecze. Łotewskie media uważają, że Freiberga chce uniknąć wrażenia, iż jedzie do Moskwy, bo dała się skusić Kremlowi umową graniczną.

Wcześniej zaproszenia do Moskwy nie przyjął prezydent Litwy Valdas Adamkus.