Czy powstał antyrosyjski "układ warszawski"?

Przywódcy Gruzji, Ukrainy, Azerbejdżanu i Mołdawii chcą, by wojska rosyjskie wyszły z Naddniestrza i Gruzji. W Moskwie mówią o ?nowym antyrosyjskim układzie warszawskim".

Byłe republiki sowieckie nie oglądając się na Kreml, tworzą organizację, konkurenta kierowanej przez Rosję WNP.

Prezydenci Gruzji Micheil Saakaszwili, Ukrainy Wiktor Juszczenko, Azerbejdżanu Ilham Alijew oraz Mołdawii Wiktor Woronin spotkali się w piątek w Kiszyniowie, by tchnąć nowe życie w organizację którą od pierwszych liter nazw ich krajów nazwano GUUAM. Drugie "U" to Uzbekistan, ale despota Islam Karimow, nie chcąc drażnić Moskwy, w Mołdawii się nie zjawił.

Zgłoszony przez Juszczenkę i Saakaszwilego pomysł odtworzenia stworzonej w 1997 roku przy pomocy Amerykanów i w ostatnich latach praktycznie martwej regionalnej organizacji, rozdrażnił Rosję.

Wiktor Juszczenko rozmawiając jeszcze tygodnie temu z "Gazetą" tłumaczył, że GUUAM ma przed sobą znacznie lepsze perspektywy niż WNP, m.in. może "obniżać temperaturę w lokalnych punktach zapalnych".

"Punkt zapalny" to samozwańcza republika Naddniestrze która po rozpadzie ZSRR oddzieliła się od Mołdawii. Uważana jest za bandyckie centrum handlu narkotykami i bronią. Utrzymuje swą niezależność od Kiszyniowa wyłącznie dzięki 2-tysięcznemu garnizonowi rosyjskiemu stacjonującemu na jej terenie. Drugim "punktem zapalnym" jest Osetia Południowa, zbuntowana przeciw Tbilisi republika gruzińska, gdzie garnizon "pokojowych" sił rosyjskich pomaga separatystom.

Uczestnicy szczytu w Kiszyniowie w specjalnej deklaracji wypowiedzieli się za wycofaniem wojsk rosyjskich z Naddniestrza i Gruzji.

W czasie spotkania prezydenci rozpatrzyli przedstawiony przez Juszczenkę siedmiopunktowy plan uregulowania sytuacji w Naddniestrzu między innymi przy współpracy z OBWE i USA. Ten plan na pewno nie spodoba się Moskwie, która chciałaby sama zaprowadzać tam porządek.

Prezydenci zapowiedzieli też w Kiszyniowie, że wkrótce przyjmą dokument poświęcony Białorusi, "ostatniej dyktaturze w Europie" - jak to w środę określiła Condoleezza Rice, sekretarz stanu USA. - Naród Białorusi - powiedział Saakaszwili - ma prawo do demokracji i swobodnego wyboru.

Takie deklaracje wywołują gniewne pomruki w Moskwie. Michaił Margiełow, szef komisji zagranicznej wyższej izby parlamentu Rosji uważa, że GUUAM ma tylko jeden cel - "eksport pomarańczowych rewolucji".

- Pod patronatem USA powstaje antyrosyjski kordon sanitarny, kordon od Morza Czarnego do Morza Bałtyckiego - przestrzegał Michaił Leontiew, komentator kontrolowanego przez Kreml kanału telewizyjnego ORT. Podkreślił, że w spotkaniu w Kiszyniowie jako obserwatorzy brali udział prezydenci państw NATO - Litwy Valdas Adamkus i Rumunii Trajan Basescu.

"W Kiszyniowie zbierają się spiskowcy antyrosyjscy" - alarmował tytułem piątkowy dziennik "Izwiestia", tłumacząc w tekście, że GUUAM ma być poszerzony o Rumunię, Polskę (prezydent Aleksander Kwaśniewski był zaproszony na zjazd, ale nie przyjechał) , a to "zmusza Moskwę do zastanowienia się, czy w Kiszyniowie nie spotkali się spiskowcy antyrosyjscy". "W Mołdawii szykują Moskwie poważną lekcję" - pisała z kolei "Niezawisimaja Gazeta", zapowiadając, że ton spotkaniu będą nadawać przywódcy Gruzji, Ukrainy i Mołdawii, którym nie "straszna perspektywa zepsucia stosunków z Moskwą".

Z tych i innych emocjonalnych komentarzy wynika, że Moskwę drażni sama próba jednoczenia się postsowieckich republik bez udziału Rosji, tym bardziej, że ożywienie GUUAM - według komentatorów oznacza "koniec kierowanej przez Rosjan Wspólnoty Państw Niepodległych".