Co zmieni Benedykt XVI?

Joseph Ratzinger nie ukrywał niechęci wobec mszy z udziałem tysięcy wiernych, które "zbyt często zmieniają się w widowisko", uważał, że trzeba zmniejszyć liczbę wynoszonych na ołtarze. Czy jako Benedykt XVI zerwie z tymi i jeszcze innymi tradycjami polskiego Papieża?

Kardynał Ratzinger jako szef Kongregacji Doktryny Wiary był jednym z najbliższych współpracowników Jana Pawła II. Zdaniem wielu watykanistów polski Papież m.in. dlatego darzył go szczególnym szacunkiem i zaufaniem, że Niemiec szczerze wyrażał swe poglądy. - Jan Paweł II szukał dialogu. Nie chciał, by mu tylko przyklaskiwano - mówią obserwatorzy.

Czy będą pielgrzymki i wielkie msze

- Liturgia nie powinna zamieniać się w wielki, masowy spektakl, który wymaga reżyserów i genialnych aktorów - mówił Ratzinger jeszcze jako arcybiskup Monachium. Dziś przypomina się też ciepłe słowa obecnego papieża o dawnym układzie mszy, w którym kapłan był zwrócony twarzą do ołtarza. - Może wtedy łatwiej było zrozumieć, że światłem liturgii jest Chrystus? - zastanawiał się ponoć Ratzinger.

Po nominacji na szefa Kongregacji Doktryny Wiary w 1981 r. Ratzinger akceptował "pielgrzymią" ewangelizację Jana Pawła II, który na całym świecie spotykał się podczas mszy z setkami tysięcy wiernych, ale nie ustawał też podobno w apelach o "zachowanie miary".

Niemiec jest przywiązany do dostojnej liturgii z gregoriańskim śpiewem ("ta muzyka przypomina o Panu"), natomiast Jan Paweł II otwierał się na pozaeuropejskie kultury i pozwalał m.in. na tańce podczas mszy. W Roku Jubileuszowym 2000 afrykańskie rytuały wprowadzono nawet do jednej z mszy w Bazylice św. Piotra, na co Ratzinger - jak komentowali wtedy włoscy watykaniści - patrzył z ciężkim sercem.

Czy Benedykt XVI pozostanie wierny swym dawnym poglądom? Komentatorzy wróżą "drogę środka" - Popatrzmy, jak wita wiernych. Nie są to sztywne gesty włoskich papieży i nie robi też tego w sposób "kreatywny", "autorski" jak jego poprzednik. W gestach Benedykta XVI jest zwyczajność, umiarkowanie - mówi Luigi Accattoli z "Corriere della Sera".

Czy papież będzie jednak odbywać światowe pielgrzymki? - Chyba nie może sobie pozwolić na zupełne zerwanie tradycji poprzednika - uważają komentatorzy.

Charyzmat i urząd

Ratzinger nazwał przed kilku laty Jana Pawła II "papieżem z charyzmatem gestu" i pośrednio przypisał kurii rzymskiej (w której pracował) zadanie przekładania tych gestów na "język urzędowy". Jednak w rzeczywistości Ratzinger część głośnych "gestów" Papieża krytykował, a od niektórych zdołał Go nawet odwieść.

Najgłośniejszym przykładem jest ekumeniczne spotkanie w Asyżu z 1986 r., gdy Jan Paweł II modlił się o pokój wspólnie z duchownymi innych religii (m.in. buddystami). Dla Ratzingera (i wielu katolickich hierarchów) ten "gest jedności" groził, że katolicy "stracą świadomość wyjątkowości swej wiary".

Pod jego wpływem Jan Paweł II wycofał się z międzyreligijnych spotkań, a w Asyżu w 2002 r. modlili się już tylko wyznawcy Chrystusa. Ratzinger nie szczędził jednak ostrych słów także chrześcijańskiemu ekumenizmowi. - Nie wystarczą radosne ceremonie, które niosą wyłącznie samozadowolenie. Trzeba konkretnego programu - mówił Ratzinger o ekumenicznym Kirchentag w Berlinie w 2003 r.

Zbyt wielu świętych

Zdaniem krytyków Joseph Ratzinger niechętnie (podobnie jak bardzo wielu kardynałów) patrzył na wielki rachunek sumienia Kościoła z 2000 r. Polski Papież publicznie i z pokorą przepraszał za krzywdy dokonane w przeszłości przez ludzi Kościoła, ale dla niemieckiego kardynała to znów miał być gest, który "może być źle zrozumiany".

Niemiec uważał podobno, że pojednanie powinno dotyczyć teraźniejszości, a jednostronne bicie się w piersi za winy przodków (bez uwzględnienia okoliczności historycznych) zaczernia obraz Kościoła.

- Jako szef Kongregacji Doktryny Wiary nadzorował nawet pisanie dokumentu uzasadniającego przeprosiny Jana Pawła II. Tyle że racje przeciwników mea culpa były w nim uargumentowane lepiej niż racje Wojtyły - twierdzi Sandro Magister, watykanista "L'Espresso".

Ostatnim z wielkich - i ponoć krytykowanych przez Ratzingera - "gestów" Jana Pawła II były liczne beatyfikacje i kanonizacje (papież Wojtyła wyniósł na ołtarze więcej ludzi niż wszyscy jego poprzednicy razem wzięci). - Trzeba zmniejszyć liczbę wynoszonych na ołtarze. Kanonizować tych, którzy rzeczywiście znaczą coś dla wielu chrześcijan - takie zastrzeżenia Ratzinger miał bezskutecznie zgłaszać Janowi Pawłowi II.

Czy Benedykt XVI zmieni opinię o znaczeniu "charyzmatycznych gestów"? Jan Paweł II mówił rozwiedzionym, że są "w sercu Kościoła, z chorymi na AIDS homoseksualistami rozmawiał o modlitwie, w spotkaniach z konkretnymi ludźmi często przemilczał podziały.

- Polak trwał przy swej doktrynie, ale "gestami" zdobywał miłość i szacunek. Widzieliśmy to też podczas jego pogrzebu, który zrobił wielkie wrażenie na Benedykcie XVI. Może więc jednak spróbuje pójść drogą poprzednika - zastanawiają się watykaniści.