Partia Demokratyczna nie chce być różową świnką

Unia Wolności 7 maja odbędzie swój ostatni kongres. 8 maja dokooptuje nowych członków i razem stworzą Partię Demokratyczną. Główną mowę na kongresie założycielskim wygłosi Marek Belka. Ma on 5 lub 6 maja zgłosić dymisję swojego rządu.

- Chodzą plotki, że chciałoby się do nas zapisać pół rządu Marka Belki - powiada Krzysztof Dołowy, szef mazowieckiej Unii Wolności

Przyszedł Hausner do Frasyniuka

Ta inicjatywa wykluwała się niezbyt długo. W grudniu do szefa UW Władysława Frasyniuka przyszedł wicepremier Jerzy Hausner w rządach Leszka Millera i Marka Belki. Spytał, czy Frasyniuk nie chciałby razem z nim tworzyć nowej partii. Hausner miał już dość przepychania się w SLD ze swoimi pomysłami, które Sojusz uznawał za zbyt liberalne. Frasyniuk zainteresował się pomysłem.

Hausner ma reprezentować tych ludzi z SLD, którzy chcieliby zapisać się do nowej partii. Ma też być sitem dla VIP-ów z SLD. Wszystkie takie osoby muszą być też zatwierdzone przez zarząd UW. Ma się to dokonać jeszcze w kwietniu.

Kontrola na wstępie

Unia chce też uważnie przyglądać się działaczom niższego szczebla, którzy chcieliby wstąpić do nowej partii. I to nie tylko z SLD. Zdarzają się "wędrowcy", którzy przeszli przez liczne partie solidarnościowe, a teraz zamierzają osiąść w PD. Trafił się też b. radny z Samoobrony. Dołowy mówi, że takie kandydatury będą starannie sprawdzane i "raczej odrzucane".

Czy uda się uniknąć ludzi, którzy postanowili uciec ze swoich partii i szukają szansy gdziekolwiek? W woj. mazowieckim do demokratów zgłosiło się ponad 800 osób. W całej Polsce do 5 kwietnia - 3 tys. 300 osób. Natomiast z UW występuje podobno niewiele osób.

Zgłaszający się wypełniają rubrykę o dotychczasowej przynależności partyjnej i o sprawowanych funkcjach.

Dołowy twierdzi, że w tej chwili UW ma ok. 5 tys. członków płacących składki i ok. 3 tys. sympatyków (czyli tych, którzy nie płacą składek). A więc ci "nowi", którzy do nowej partii chcą wstąpić, będą w niej sporo "ważyć".

Bez sierot po PRL-u

Nawet na stronie internetowej UW można znaleźć wpisy działaczy, którzy zastanawiają się, jak przekonać ludzi, że "UW to nie różowa świnka". - Nie przyjmiemy osób znanych z drastycznych antysolidarnościowych wypowiedzi, sławiących dawny ustrój - mówi Dołowy.

Nowa partia ma na wstępie przyjąć deklarację historyczną. Jedno z jej sztandarowych zdań ma brzmieć: "Nie będziemy zakładali partii demokratycznej z sierotami po PRL".

Obrona 15-lecia

A z kim? Unici stwierdzają, że ludzie o wspólnej solidarnościowej biografii dziś często nie są w stanie razem działać. Natomiast poglądy prezentowane przez UW zaczynają podzielać dotychczasowi przeciwnicy.

Jakie to poglądy? Projekt deklaracji powiada m.in., że: Polska przed 1989 r. była niedemokratyczna i niewydolna ekonomicznie; (rację mieli ci, którzy zwalczali PRL; (Okrągły Stół przyniósł wolność Europie Wschodniej i Polsce; (choć w przechodzeniu z PRL do gospodarki rynkowej nie uniknięto błędów, to "nie było alternatywy" dla przemian gospodarczych po 1989 r.; (ostatnie 15 lat to jeden z najlepszych okresów w historii Polski.

Hausner i tu za liberalny

Trwają prace nad programem nowej partii. Główną część gospodarczą pisze Hausner. Okazuje się nastawiony bardziej liberalnie niż niektórzy ekonomiści UW. Np. chciał zapisać w programie podatek liniowy. Wobec oporu Jerzego Osiatyńskiego, b. ministra finansów w rządzie Hanny Suchockiej, odłożył rozstrzygnięcie tego. - Podatek liniowy niech popierają partie dogmatycznie liberalne, ale nie partia centrum, jaką chcą być demokraci - wyjaśnia Osiatyński.

Kto będzie liderem nowej partii? W czołówce ma być czwórka liderów: Mazowiecki, Frasyniuk, Hausner i Belka.