Prezydent Pakistanu ze sportową wizytą w Indiach

Po raz pierwszy od czterech lat prezydent Pakistanu Pervez Musharraf przyjechał do wrogich Indii. Oficjalnie - na mecz krykieta. Nieformalnie - na rozmowę z indyjskim premierem

Uwielbiam krykieta, ale nie jadę tam, gdzie nie jestem zaproszony - tymi słowami w marcu gen. Musharraf wyraził chęć przyjazdu do Indii. Krykiet to sport narodowy obu krajów. Na kwiecień w Delhi planowano wydarzenie nie tylko sportowe, ale i polityczne - mecz między drużynami Indii i Pakistanu. Indyjski premier Manmohan Singh odpowiedział Musharrafowi, że zagraniczni przywódcy są zawsze mile widziani na wydarzeniach sportowych i wkrótce wystosował zaproszenie.

Dyplomacja krykietowa to nie nowość w tym regionie. W 1987 r. pakistański dyktator Zia ul Haq nieoczekiwanie przyjechał do Indii, aby obejrzeć mecz. Napięcie między sąsiadami, którzy od czasu podziału subkontynentu w 1947 r. stoczyli ze sobą trzy wojny, było wówczas ogromne i sportowa wycieczka generała Zii pomogła je rozładować. Dziś atmosfera między Delhi i Islamabadem jest o wiele lepsza. Od kilkunastu miesięcy obserwujemy wiele gestów dobrej woli obu rządów oraz spotkań ich przedstawicieli średniego szczebla.

Niedzielna rozgrywka przebiegała niespokojnie. Kiedy zespół indyjski zaczął wyraźnie przegrywać, kibice obrzucili graczy drużyny gości plastikowymi butelkami po wodzie. Mecz przerwano na 16 min, na trybuny weszły dodatkowe oddziały policji. Ostatecznie Indie przegrały.

Rozmowy polityczne Perveza Musharrafa z premierem Manmohanem Singhiem odbywały się w bardzo gorącej atmosferze. Obserwatorów najbardziej ciekawiły ustalenia dotyczące Kaszmiru, który jest najpoważniejszym cierniem w obustronnych stosunkach. Przed tygodniem między indyjską a pakistańską częścią tego spornego terytorium, po 58 latach przerwy, z wielką pompą wznowiono połączenie autobusowe. Musharraf i Singh ustalili, że "autobusy pokoju" w Kaszmirze będą kursować częściej.

Uzgodniono też otwarcie połączenia kolejowego między indyjskim Radżastanem a pakistańskim Sindhem. Zwolnieni z więzień zostaną rybacy, którzy nieustannie zapuszczają się na wody wroga, a także kaszmirscy wieśniacy schwytani po nie swojej stronie granicy. Powstanie komisja mająca wypracować sposoby zwiększenia wymiany handlowej. Ciężarówki będą mogły przekraczać granicę - obecnie na przejściu granicznym towar przeładowują tragarze.

Zostanie powołana wspólna komisja, która zastanowi się, jak zredukować obecność militarną na najwyższym polu bitwy świata - lodowcu Siachen w Kaszmirze. Indie i Pakistan uważają, że lodowiec im się należy i utrzymują tam liczny kontyngent wojskowy. Ponieważ na wysokości 5400 m n.p.m. walczyć raczej trudno, więcej żołnierzy tam zamarza niż ginie w bitwie.

Wszystkie te ustalenia składają się na dalszą poprawę atmosfery, co redukuje ryzyko przypadkowego wybuchu walk między tymi dysponującymi bronią atomową państwami. Warto przy okazji odnotować słowa Saeeda Salahuddina, przywódcy Hizbul Mudżahedin, jednego z najważniejszych i najbardziej nieprzejednanych ugrupowań separatystycznych w Kaszmirze, który ogłosił, że jest gotów do rozmów pokojowych z Indiami.

Na razie jednak w Kaszmirze nadal giną ludzie. Wciąż brakuje rzeczowej, kompleksowej i kompromisowej propozycji rozwiązania sporu. Wszyscy powtarzają, że na to trzeba czasu.