Rebelianci w Iraku pracowali nad bronią chemiczną

Iraccy powstańcy próbowali wyprodukować broń chemiczną - wynika z raportu amerykańskich inspektorów, którzy bezowocnie szukali w Iraku saddamowskiej broni masowego rażenia.

Grupa określana jako siatka al Abud zdobyła chemikalia, kupując je w sklepach i od rolników, którzy ukradli je z opuszczonych fabryk państwowych. Zwerbowała też do współpracy chemika z Bagdadu, jednak nie miał on doświadczenia w produkcji broni masowego rażenia. Na początku próbował uzyskać gaz paraliżujący tabun, ale nie udało się zebrać wszystkich składników. Nie poradził też sobie z produkcją gazu musztardowego, choć miał niezbędne produkty. Inny chemik zdołał zrobić rycynę, silną truciznę na bazie roślinnej. Wtedy nalot sił USA zniszczył laboratorium w kompleksie przemysłowym al Abud.

Amerykanie nie schwytali przywódców i sponsorów siatki, wśród których miał być bliski Saddamowi Husajnowi przedsiębiorca zajmujący się handlem międzynarodowym Sattam Hamid Farhan al Gaaod. Powstańcy zdołali zabrać ze sobą dziewięć pocisków moździerzowych załadowanych pestycydami.

Broń chemiczna miała posłużyć do ataków na wojska amerykańskie. "Efekt byłby zabójczy - czytamy w raporcie wspólnej komisji CIA i Pentagonu pod kierownictwem Charlesa Duelfera. - Najbardziej alarmujące jest to, że siatce al Abud udało się tak szybko zdobyć podstawowe składniki i recepty oraz umieścić chemikalia w pociskach rakietowych".

Również w innych miejscach Iraku próbowano uzyskać broń chemiczną. Po szturmie na al Falludżę w listopadzie ub.r. siły amerykańskie i irackie znalazły laboratorium z cyjankiem wodoru oraz podręcznik z przepisami na trucizny. Kilka tygodni wcześniej Jordańczycy poinformowali o udaremnieniu samobójczego ataku chemicznego na cele państwowe. Zamach miał szykować Abu Musab al Zarkawi, Jordańczyk siejący terror w Iraku. Proces dziewięciu oskarżonych o przygotowywanie ataku toczy się obecnie w Ammanie; prokuratura dowodzi, że "trująca chmura" wywołana eksplozją zabiłaby tysiące ludzi.

Raport Duelfera ostrzega, że iraccy naukowcy pracujący przy programach broni masowego rażenia dla poprzedniego reżimu mogą skusić się na współpracę z rebeliantami. Amerykanie dla bezpieczeństwa planowali zatrudnienie ich przy projektach cywilnych, jednak do tej pory na amerykańskiej liście płac na 500 naukowców znalazło się tylko 125.

Część ekspertów uważa obawy za przesadzone. Składniki są trudne do zdobycia, a skuteczne użycie broni chemicznej wymaga specjalistycznego wyposażenia. - Umieszczenie głowicy chemicznej w rakiecie jest bardzo trudne - mówi John Eldridge z brytyjskich wydawnictw zajmujących się strategią i wojskowością "Janes Defence".

Broń chemiczna raczej nie wejdzie do stałego arsenału powstańców irackich, ale nawet jej jednorazowe użycie miałoby piorunujący efekt psychologiczny.