We Francji trwa spór o żałobę po Papieżu

Socjaliści nie mogą darować prezydentowi Jacques'owi Chiracowi, że w sobotę polecił opuścić francuską flagę do połowy masztu na znak żałoby po śmierci Papieża. Żałoby jako takiej Francja nie ogłosiła

Oburzeni są Zieloni i socjaliści, którzy mówią o naruszeniu "świętej" we Francji zasady rozdziału Kościoła od państwa. Gdy w sobotę Jacques Chirac kazał w całej Francji opuścić flagę narodową do połowy masztu, na lewicy oskarżono go o łamanie prawa. - Oddawanie przez chrześcijan hołdu głowie Kościoła to ich prywatna sprawa. Ale kiedy głowa państwa włącza w to całą ludność, niezależnie od wyznania religijnego, to już zakrawa na nadużycie władzy - mówił Yves Contassot, zastępca mera Paryża, z partii Zielonych.

Francuska lewica uważa, że nie powinno się czynić wyjątku od zasady laickości Republiki Francuskiej nawet dla Papieża. Z powodu tej laickości Francja, historycznie "najstarsza córa Kościoła", nie ogłosiła żałoby po śmierci Jana Pawła II. We Francji flagi opuszczone były tylko przez 24 godziny. Ponowne opuszczenie flag planowane jest w dniu pogrzebu.

Lewicy nie przekonał argument premiera Jean-Pierre'a Raffarina, że chodziło o uhonorowanie nie Karola Wojtyły głowy jednego z wyznań, ale Wojtyły męża stanu, z którym Francja utrzymywała stosunki. "Przecież po śmierci marokańskiego króla Hassana II flag nie spuściliśmy" - zauważył Christophe Girard, również Zielony i zastępca mera Paryża.

Z kolei zastępca mera Paryża Contassot przypomniał, że w ubiegłym roku w imię laickości państwa zakazano noszenia chust muzułmańskich w szkołach. Laickość jest jedna albo jej nie ma. Działania prezydenta to według niego czerpanie politycznych korzyści z wydarzenia natury prywatnej. Uważa, że prezydent złamał prawo.