Pekin szuka sojuszników na Tajwanie

W czwartek w Pekinie doszło do historycznego uścisku dłoni między nacjonalistami a komunistami, czyli dwiema stronami chińskiej wojny domowej sprzed pół wieku

Po raz pierwszy od 1949 r, gdy powstały Chiny Ludowe, do Pekinu przyjechała z Tajwanu delegacja nacjonalistycznego Kuomintangu. Chińczycy rozwinęli dla gości czerwony dywan.

Przewodzącego delegacji, wiceprzewodniczącego Kuomintangu P.K. Qianga, przyjęli chiński minister spraw zagranicznych Tang Jiaxuan oraz Jia Qinlin, członek Biura Politycznego i nr 4 w chińskiej nomenklaturze. Jia zaprosił do Chin przewodniczącego tajwańskiego Kuomintangu Lian Zhana.

Gdyby ta wizyta doszła do skutku, miałaby ogromne znaczenie symboliczne i stałaby się częścią kampanii przeciwko secesji Tajwanu, uważanego przez Chiny za rebeliancką prowincję. W walce o Tajwan Chiny jednocześnie straszą i kuszą. W czwartek rząd chiński zapowiedział ulgi importowe na tajwańską żywność. Produkuje ją głównie południe wyspy, polityczne zaplecze prezydenta Chen Shui biana.

W Tajpej proniepodległościowa Demokratyczna Partia Postępu oskarżyła opozycyjny Kuomintang, że "staje się narzędziem propagandy chińskich komunistów". Obserwatorzy zwracają uwagę na czas wizyty - doszło do niej w dwa tygodnie po uchwaleniu przez Pekin ustawy antysecesyjnej i kilka dni po tym jak kilkaset tysięcy przeciwników ustawy wyszło na ulice Tajpej. Kuomintang demonstrację zbojkotował.

W niedawnym sondażu wizytę opozycji w Chinach poparło 44 proc. Tajwańczyków, przeciwnych było 30 proc.