Wyprawka szkolna 2005. Pieniądze dla pierwszaków

11 mln zł przeznaczy w tym roku rząd na podręczniki dla pierwszoklasistów z ubogich rodzin. To tylko kropla w morzu - takiej pomocy może potrzebować nawet jedna czwarta wszystkich uczniów w szkołach podstawowych

Agnieszka samotnie wychowuje troje dzieci. Nie ma stałej pracy, dorabia sprzątając i pilnując dzieci znajomych. Najstarszy syn chodzi do trzeciej klasy, w tym roku do szkoły pójdzie też córka. - Radzimy sobie dzięki pieniądzom z pomocy społecznej, trochę pomaga nam moja matka. Nie stać mnie na wszystko, czego syn potrzebuje do szkoły. A teraz trzeba to będzie kupować podwójnie - martwi się. Tylko w Krakowie, gdzie mieszkają, w ubiegłym roku na podręczniki nie było stać rodziców 519 pierwszoklasistów. W całym kraju - ponad 130 tys. siedmiolatków. To niemal jedna trzecia pierwszoklasistów.

Realizowany od 2002 roku rządowy program "Wyprawka szkolna" ma ułatwiać start w szkole i wyrównywać szanse edukacyjne dzieci z najuboższych środowisk. Początkowo rząd finansował zakup książek, tornistrów, przyborów szkolnych i strojów gimnastycznych dla pierwszaków. Rok temu zasady się zmieniły. We wrześniu córka Agnieszki dostanie w szkole komplet podręczników, a ona w ramach świadczeń rodzinnych otrzyma zasiłek szkolny - po 90 zł na każde uczące się dziecko. - To sporo - cieszy się.

Czy rządowy projekt rzeczywiście może wyrównywać edukacyjne szanse dzieci? - Tylko częściowo - zaznacza Irena Dzierzgowska, b. minister edukacji. - To dobrze, że teraz dajemy rodzicom pieniądze na wyprawki. Być może dzięki temu nie powtórzy się sytuacja, gdy wszystkim dzieciom objętym pomocą podarowano identyczne przybory szkolne. To nie było wyrównywaniem szans, ale naznaczanie ich w szkolnym środowisku. Ta pomoc wymaga delikatności.

Jak zapowiedział wczoraj minister edukacji Mirosław Sawicki, w tym roku na podręczniki dla ubogich pierwszoklasistów rząd przeznaczy 11 mln zł. Resort podzieli środki między województwa. Listy potrzebujących dzieci przygotują szkoły. - Rodzice powinni już teraz składać wnioski w szkołach, gdzie ich dziecko zacznie naukę - podkreśla Elżbieta Matejka z MENiS. Wyprawkę dostanie każde dziecko z rodziny, gdzie dochód na osobę nie przekracza 316 zł. Jak pokazują jednak dane GUS, w tak trudnej sytuacji finansowej znajduje się aż jedna czwarta uczniów w wieku od 7 do 14 lat! - Każdemu z nich przydałaby się wyprawka. Tego jednak nie udźwignie żaden budżet. W wielu krajach problem złagodzono, kupując podręczniki dla szkolnych bibliotek. Uczniowie mogą je wypożyczać lub korzystać z nich w szkole. Ten pomysł sprawdziłby się i u nas - uważa Dzierzgowska.

Minister Sawicki podkreślił jednak, że resort takiego rozwiązania nie bierze pod uwagę. Jak poinformował, na razie nie będzie też finansowanych przez rząd wyprawek dla sześciolatków w zerówkach.