Tom Hanks na prezydenta?

Jeszcze nie opadł kurz po wyborach w zeszłym roku, a Amerykanie już szukają chętnych do startu w wyścigu do Białego Domu w 2008 r. Kto w nim zasiądzie po Bushu? Condoleezza Rice? Hillary Clinton? A może Tom Hanks?

Condoleezza Rice, amerykańska sekretarz stanu, oświadczyła, że nie zamierza startować w wyborach prezydenckich w 2008 r. Przecięła w ten sposób coraz głośniejsze plotki. W Partii Republikańskiej nie brakuje zwolenników jej kandydatury. Twarda, zdecydowana i przystojna czarnoskóra pani sekretarz byłaby świetnym kontrkandydatem dla demokratki Hillary Clinton, żony byłego prezydenta.

O prezydenturę nie może się już ubiegać George W. Bush - konstytucja pozwala być prezydentem tylko dwie kadencje. 64-letni wiceprezydent Dick Cheney też zapowiedział, że nie wystartuje ze względu na stan zdrowia. Ochotę na prezydenturę wciąż ma senator John McCain (przegrał z Bushem walkę o republikańską nominację w 2000 r.), ale w 2008 r. będzie miał aż 72 lata - więcej niż Ronald Reagan, gdy został po raz pierwszy prezydentem! Republikanie ciepło patrzą na Rudy'ego Giulianiego, popularnego byłego burmistrza Nowego Jorku. Jednak i on nie jest młodzieniaszkiem (urodził się w 1944 r.), ma kłopoty ze zdrowiem (miał raka prostaty), a na dodatek wyszło na jaw, że zdradzał żonę. Nie ma też co liczyć na brata prezydenta Jeba Busha, który jest gubernatorem Florydy - sam zapowiedział już, że nie stanie do wyborów.

Demokraci też mają kłopot. Hillary Clinton ma ogromny elektorat negatywny. Media lubią Baracka Obamę, 34-letniego czarnoskórego senatora z Illinois, ale on sam mówi, że jeśli w ogóle, to interesują go raczej wybory w 2012 r. Broni nie złożył John Kerry, demokratyczny kandydat na prezydenta w 2004 r. W ostatnim stuleciu tylko Richardowi Nixonowi udało się zostać prezydentem mimo przegrania za pierwszym razem.

Niektórzy komentatorzy radzą Demokratom, by nie stawiali na polityka. Słynący z lewicowych przekonań reżyser Michael Moore podpowiada, że idealnym kandydatem byłby... aktor Tom Hanks. Od wielu lat mówi się o jego politycznych ambicjach. Popularny Hanks jest w czołówce list najbardziej wpływowych ludzi w Hollywood. Film "Szeregowiec Ryan", w którym zagrał główną rolę, oraz serial "Kompania braci", który wyprodukował, sprawiły, że lubią go weterani i wojsko. Ba, jest nawet spokrewniony z prezydentem Abrahamem Lincolnem, którego matka nazywała się Nancy Hanks!

Na razie Hanks dementuje zainteresowanie polityką. W grudniu 2000 r. stwierdził w telewizji: - Nie chciałbym żyć w kraju, który miałby mnie jako politycznego przywódcę.

Ale kto wie, czy nie zmieni zdania.