IPN sprawdzi, co było pod Stołem

Gdański IPN ma rozpocząć śledztwo wyjaśniające, czy doszło do zmowy opozycji z władzą podczas Okrągłego Stołu.

Powodem jest list Lecha Wałęsy do ministra sprawiedliwości. Były prezydent sprowokowany oskarżeniami wysuwanymi przez LPR i Radio Maryja domaga się wyjaśnienia, czy był - jak chcą oponenci - agentem SB i czy - jak głosi toruńska stacja - przy Okrągłym Stole zawarł tajny pakt z komunistami.

Minister potraktował pismo Wałęsy jak żądanie wszczęcia śledztwa i przesłał je do prokuratury w Gdańsku.

- Zobowiązałem jednego ze swoich prokuratorów, by spotkał się z Lechem Wałęsą - mówi Janusz Kaczmarek, szef gdańskiej Prokuratury Apelacyjnej. - Jeśli prezydent potwierdzi, że chodzi mu o zbadanie tych właśnie historycznych wydarzeń, to najprawdopodobniej przekażemy jego pismo do IPN.

Prokuratorzy dali sobie 30 dni na rozpatrzenie pisma byłego prezydenta. Nie mogą odesłać mu listu z odmową wszczęcia śledztwa, bo - jak nam powiedzieli nieoficjalnie - chcą uniknąć ze strony Radia Maryja oskarżeń, że boją się "zlustrowania" Okrągłego Stołu. Oddając sprawę IPN, pozbywają się problemu.

- Nie będziemy się uchylać, gdy otrzymamy z prokuratury list Lecha Wałęsy, rozpoczniemy postępowanie sprawdzające - mówi prokurator Maciej Schulz, szef pionu śledczego gdańskiego IPN.

Dla Gazety arcybiskup gdański Tadeusz Gocłowski, obserwator rozmów Okrągłego Stołu

- Nazywanie porozumienia przy Okrągłym Stole spiskiem, jakimiś układami, jest fałszowaniem historii. Polska realizowała wówczas scenariusz, który Papież nakreślił w 1987 r. w Gdyni i w Gdańsku. Scenariusz odchodzenia od systemu poprzez troskę o człowieka i zagwarantowanie fundamentalnych praw człowieka.

Jerzy Urban, rzecznik komunistycznego rządu, uczestnik rozmów Okrągłego Stołu

- Co do zmowy, to minister sprawiedliwości mógłby uruchomić swój aparat, gdybyśmy zmawiali się, jak napaść na bank. Ale rozumiem, że prokuratorsko-historyczna instytucja, jaką jest IPN, może teraz śledzić, czy przy Okrągłym Stole nie doszło do zmowy politycznej. To też jakiś absurd: wszystkie strony tego porozumienia zdecydowanie zaprzeczają i na dowód pokazują dokumenty. Czy IPN ma prowadzić śledztwa w sprawie każdej teorii spiskowej? O zmowie czerwonych z różowymi mówią dziś ci, którzy wówczas nie przystąpili do rozmów, bo zwyczajnie nie chcieli porozumienia.