Jak pozbyć się sąsiada?

Widzi i słyszy przez ściany, ma kontakt z kosmitami i wie, że w twoim mieszkaniu mieszka seryjny zabójca. Co zrobić z uciążliwym sąsiadem, który co dnia zatruwa nam życie?

Kto z nas nie miał lub nie ma złego sąsiada? Hałasującego po nocach, pijącego lub po prostu złośliwca?

Panią Hannę z Warszawy co kilka dni odwiedza sąsiadka. - Najpierw stuka delikatnie do drzwi. Potem zaczyna się głośno dobijać, walić pięścią, ciągnąć za klamkę - opowiada czytelniczka. - Kiedy otwieram, próbuje wejść, mówiąc, że mieszka tu jej syn i musi ratować mu życie. Albo szuka jakiś znajomych, którzy ukradli jej wódkę. Czasem słyszy głosy - opowiada pani Hanna.

Sąsiadka potrafiła wezwać pogotowie czy straż pożarną do jej mieszkania. - Nie było mnie w domu, ale sąsiedzi mówili, że pogotowie przyjeżdżało dwa razy. Innego dnia przyszła policja, bo sąsiadka zaczepiła patrol na ulicy i powiedziała, że ją napadłam.

Wizyty nie są na szczęście zbyt częste. Nasilają się, gdy sąsiadka ma pieniądze na wódkę. - Potem jest spokój, aż do następnej renty. Ostatnio jednak złożyła zawiadomienie na policji, że włamałam się do jej mieszkania. Policjanci powiedzieli mi, że sprawę zamkną, bo kobieta rozmawia z kosmitami. Poradzili mi złożenie w prokuraturze doniesienia, że składa fałszywe zawiadomienie - dodaje.

Co mają robić ludzie, którzy mają "trudnych" sąsiadów?

- Mogą składać skargi do administracji, najlepiej podpisane przez kilka osób, wzywać policję, gdy dzieje się coś niedobrego - tłumaczy szef jednej ze stołecznych spółdzielni mieszkaniowych. - W skrajnych przypadkach możemy wszcząć procedurę eksmisyjną i wyrzucić ze spółdzielni. Ale jest to niezmiernie rzadkie i trudne - przyznaje.

W ciągu 16 lat pracy pamięta kilka takich przypadków. - Raz pewien pan, alkoholik, sam zgodził się na wyjazd do domu opieki społecznej. W innym przypadku sprawę rozwiązała śmierć lokatorki. Sąsiedzi skarżyli się na ogromny fetor z mieszkania. Wywieźliśmy z jej domu 16 kontenerów śmieci.

Mało kto wie, że można złożyć wniosek o skierowanie sąsiada alkoholika na przymusowe leczenie. - Trzeba się zgłosić do zespołu realizacji programu profilaktyki i rozwiązywania problemów alkoholowych. Są one w każdym urzędzie gminy lub urzędzie dzielnicowym. Dobrze mieć pisma z administracji o skargach - tłumaczy Elżbieta Lesiak z takiego zespołu na warszawskiej Woli.

Komisja powołuje biegłego, który ocenia, jak bardzo jest zaawansowany alkoholizm sąsiada. Od jego opinii zależy, jaką decyzje podejmie sąd. - Być może człowiek zgodzi się na badanie przez biegłego i potem na zakład. Ale może i odwrotnie. Wtedy zostają rozwiązania siłowe, wejście z policją do mieszkania, przymusowy zakład. Ale to się zdarza bardzo rzadko - przyznaje Lesiak.

Inne wyjście to tylko przeprowadzka. Albo sposób, na który wpadł Daniel, student ze Szczecina. Miał natrętnego sąsiada, który uwielbiał remontować mieszkanie, szczególnie w nocy. Kiedy Daniel nie mógł uczyć się do sesji, a sąsiad nie reagował na prośby, włączył nagranie płaczu dziecka. Sąsiad się ulitował. A Daniel pokombinował - i nagrał na płycie inne dźwięki - wiercenie, wbijanie gwoździ, płacz dziecka, śmiechy, szczekającego psa. Płyty sprzedaje na aukcji internetowej po 15 zł.