Tajna misja posłów SLD na Kubę

Z posłem SLD Bogusławem Wontorem na Kubę wybrał się także poseł Witold Firak i były zastępca dyrektora gabinetu premiera Millera Paweł Kołodziejski - wszyscy jako przedstawiciele młodzieży polskiej.

Zaprosiło ich państwo kubańskie za pośrednictwem miejscowej organizacji młodzieżowej. Z polskiej strony wyjazd dopinał poseł SLD i szef krajowego ZSMP Bogusław Wontor. Poprosił marszałka Sejmu o paszport dyplomatyczny, ale go nie dostał. Pojechał więc, jak utrzymuje 37-letni Wontor, jako działacz młodzieżowy. O sprawie pisaliśmy we wczorajszej "Gazecie".

Cel kubańskiej misji okryty jest wielką tajemnicą, podobnie jak skład delegacji. Nam udało się go ustalić. Oprócz Bogusława Wontora i jego brata Tomasza (radny SLD lubuskiego sejmiku) na Kubie jest również poseł SLD Witold Firak. Zasłynął on w 2002 r. w Sejmie, kiedy z powodu nadużycia alkoholu nie był w stanie wystąpić w Sejmie. Po tym zdarzeniu Firaka wydalono z Klubu Parlamentarnego SLD. Obecnie jest niezrzeszony.

Na Kubę polecieli również Paweł Kołodziejski, były zastępca dyrektora gabinetu Leszka Millera, oraz Tytus Fokszan, sekretarz Rady Wojewódzkiej SLD w Zielonej Górze.

- Nie wiedziałem o wyjeździe braci Wontorów - zapewnia Kazimierz Pańtak, przewodniczący kluby radnych SLD sejmiku województwa lubuskiego. - Gdybym wiedział, radziłbym, aby nie jechali. Żaden szanujący się polityk nie powinien wspierać opętańczego i nieludzkiego reżimu na Kubie.

Pańtak zapowiada, że sprawa wyjazdu radnego Tomasza Wontora będzie dyskutowana w klubie SLD.

Przeciwko wyjazdowi swojego szefa buntują się też niektórzy działacze ZSMP. - Władze często powtarzają, że muszą wyjeżdżać, żeby załatwiać nam pracę w ramach brygad. Zastanawiam się, co oni mogą załatwić na Kubie. Zabrano starych działaczy, a młodzi mają siedzieć cicho - komentuje jeden z członków ZSMP.

Delegacja wraca z Kuby 21 marca.

Honorowi działacze młodzieży

Leszek Kostrzewski: Co Pan robi na Kubie?

Bogusław Wontor: Spotykamy się jako ZSMP z kubańskimi organizacjami. Nie wstydzę się tego.

Takie spotkania polskich posłów mogą być odbierane jako wspieranie reżimu.

- To co, mamy nie współpracować? Poprzez współpracę młodzieżową, kulturalną można pokazywać inność. Nie wolno izolować narodu. Wizerunek Kuby, który przedstawia "Gazeta Wyborcza", różni się od rzeczywistości. Boicie się, że jak młodzież przyjedzie na miejsce, to pozna prawdę?

Jaką prawdę? Nie dochodzi tam do łamania praw człowieka?

- Ja tego nie powiedziałem. Rzeczywistość jest jednak inna od tej przedstawianej.

Nie uważa Pan jednak, że jadąc z oficjalną wizytą, ogląda Pan tylko to, co władze kubańskie chcą pokazać?

- Oczywiście w jakimś stopniu może to tak wyglądać. Ale my też mieliśmy swój udział w ustalaniu programu. Będzie w nim np. spotkanie dawnych honorowych działaczy organizacji młodzieżowych. Z naszej strony takim honorowym działaczem ZSMP jest np. poseł Firak.

Kto płacił za ten wyjazd?

- Płacimy osobiście, częściowo dopłaca też ZSMP.