Prosyryjskie demonstracje w Libanie

W Bejrucie ponad 200 tys. Libańczyków manifestowało we wtorek w obronie obecności syryjskich wojsk w Libanie

- Nie dla syjonistyczno-amerykańskiego spisku! Tak dla libańsko-syryjskiego braterstwa! - głosiły transparenty na głównym placu Bejrutu. Demonstranci zarzucali USA, Francji i ONZ, że ich naciski na wycofanie syryjskich wojsk z Libanu są "skandalicznym mieszaniem się" w libańskie sprawy.

Demonstrację zorganizowała prosyryjska partia Hezbollah, która reprezentuje libańskich szyitów i ma najliczniejszą zbrojną milicję w kraju. Polityka Hezbollahu wspieranego finansowo przez Irańczyków odzwierciedla syryjsko-irański sojusz, który zacieśnił się po inwazji USA w Iraku. Według irańskich planów podporządkowany Damaszkowi Liban ma pozostać jednym z głównych elementów antyamerykańskiego sojuszu na Bliskim Wschodzie.

Hezbollah twierdzi, że nad Libanem wciąż wisi groźba izraelskiej inwazji, a kilkanaście tysięcy syryjskich żołnierzy stanowi najskuteczniejszą "antyżydowską tarczę". Wczorajsza demonstracja była odpowiedzią na trwające od trzech tygodni niepodległościowe protesty opozycji, która domaga się od syryjskiej armii i służb specjalnych opuszczenia Libanu.

Wśród bliskowschodnich obserwatorów narastają obawy, że ogromne demonstracje za obecnością syryjskiej armii i przeciw niej mogą popchnąć niespełna czteromilionowy Liban w stronę nowej wojny domowej.

W sprawy Libanu najmocniej ingeruje