Prowincjał redemptorystów broni o. Rydzyka

Prowincjał zgromadzenia redemptorystów o. Zdzisław Klafka stanął w obronie Radia Maryja. - Ataki na Radio to zamach na polską demokrację - uważa przełożony o. Tadeusza Rydzyka

Dokument zarządu warszawskiej prowincji redemptorystów powstał przed rozpoczynającą się we wtorek konferencją Episkopatu. - Można się domyślać, że to nie jest przypadkowe - komentuje bp Tadeusz Pieronek.

Oświadczenie o. Klafki regularnie jest odczytywane na antenie Radia Maryja, trafiło także na łamy "Naszego Dziennika".

Prowincjał broni stacji o. Rydzyka: - Agresja, z jaką raz po raz spotyka się działalność radia, to nie tylko jeden z przejawów wojującej nietolerancji wobec tego, co jako chrześcijańskie nie odpowiada narzucanej polskiemu społeczeństwu przez środowiska liberalne tzw. poprawności politycznej - pisze duchowny.

O. Klafka postrzega ataki na rozgłośnie jako "zamach na polską demokrację, dążący do wyeliminowania z procesu jej budowania głosu pokrzywdzonych, ubogich i bezbronnych, którym Radio Maryja od początku swego istnienia służy jako ośrodek wsparcia duchowego i forum dialogu".

Cytując Jana Pawła II, Kongregację Nauki i Wiary, a także z konstytucję Zgromadzenia Redemptorystów, o. Klafka dowodzi, że rozgłośnia ma obowiązek "poszukiwania prawdy", "solidaryzowania się z ubogimi i popierania ich fundamentalnych praw do sprawiedliwości i wolności" oraz "winna dążyć do konstruktywnego dialogu". I zadania te wypełnia. - W tym kontekście próbę wyciszenia naszej rozgłośni odbieramy jako pogwałcenie prawa i obowiązku Kościoła, w którego posłannictwie redemptoryści uczestniczą - konkluduje o. Klafka.

O. Klafka przypomina, że rozgłośnię powołał prowincjał zakonu, więc tylko on decyduje o obsadzie personalnej stacji i tylko on może mianować i odwoływać jej dyrektora. - Na mocy decyzji zarządu prowincji dyrektorem rozgłośni jest ojciec Tadeusz Rydzyk - oświadcza.

Prowincjał zakonu podkreśla, że Radio Maryja kieruje się nadanym przez niego własnym statutem, a jego działalność reguluje umowa zawarta 18 listopada 1994 r. między Konferencją Episkopatu Polski a Warszawską Prowincją Redemptorystów.

O. Klafka przyznaje, że Radio Maryja i TV Trwam mogą popełniać błędy. Dziękuje za życzliwe uwagi i przeprasza za potknięcia. Usprawiedliwia: "Nie możemy zapominać o tym, że ta nasza posługa napotykała, napotyka i będzie napotykać liczne i czasem bardzo agresywne ataki".

Dla "Gazety" komentuje bp Tadeusz Pieronek

Jeżeli Radio Maryja kieruje się jakimś statutem, to jest on Konferencji Episkopatu nieznany. Problem w tym, że wciąż nie jest przedkładany, a umowa z 1994 roku jest permanentnie nieprzestrzegana. Powoływanie się na dokumenty, które coś regulują i których się nie wypełnia, jest po prostu niepoważne.

Komentuje Marcin Przeciszewski, szef Katolickiej Agencji Informacyjnej

Zgadzam się z o. Klafką: decyzja w sprawie odwołania szefa radia pozostaje w gestii zgromadzenia redemptorystów. Tej tezy nie można podważać, bo wynika to z prawa kościelnego. Czym innym jest przygotowywana umowa z Episkopatem, która - jak sądzę - nie będzie dotyczyć kwestii personalnych, tylko troski duszpasterskiej o rozgłośnię.

Polemizowałbym ze stwierdzeniem, że rzekome ataki na Radio Maryja są przejawem wojującej nietolerancji. Moim zdaniem większość słów krytyki, z jakimi się spotyka Radio Maryja, szczególnie ze strony prezydenta Wałęsy, absolutnie nie wynika z chęci narzucenia radiu jakiejkolwiek poprawności politycznej, tylko słusznej troski, żeby ta rozgłośnia była w pełni katolicka. Natomiast główna oś sporu o Radio Maryja dotyczy dawania zbytniej przestrzeni medialnej bardzo skrajnym opcjom politycznym.

Cieszy mnie, że w oświadczeniu po raz pierwszy pojawiło się przyznanie do pewnych błędów i podziękowanie za życzliwe uwagi. To nowy ton dający nadzieję na dialog na przyszłość.

Przypomnijmy

Trzy tygodnie temu Lech Wałęsa napisał list do Radia Maryja, w którym stwierdził, że stacja sieje nienawiść, i oznajmił, że będzie namawiał Polonię do zaprzestania jej sponsorowania. Byłego prezydenta zbulwersowała audycja o lustracji, w której został posądzony o agenturalną przeszłość i sprzyjanie komunistom. Później zaapelował o odsunięcie o. Rydzyka od kierowania rozgłośnią i pozbawienie jej przez KRRiTV statusu nadawcy społecznego.