Pierwszy lewicowy prezydent Urugwaju od 170 lat

Urugwaj jest od 1 marca kolejnym latynoamerykańskim państwem, na którego czele stoi socjalista. Pierwszą decyzją nowego prezydenta było przywrócenie stosunków dyplomatycznych z Kubą

Wtorkowe zaprzysiężenie 65-letniego socjalisty Tabaré Vazqueza jest dziejowym przełomem w liczącym 3,4 mln mieszkańców Urugwaju, który od 170 lat był rządzony na przemian przez dwie tradycyjne partie Colorados i Nacionales. Od wczoraj prezydentem został po raz pierwszy przywódca lewicy. W dodatku prezydent i Szeroki Front (koalicja lewicowa, która go wyniosła do władzy) będą mieć wygodną większość w obu izbach parlamentu w Montevideo. - "Nie ma wątpliwości, iż nowy rząd obierze kierunek mocno prolatynoamerykański i odetnie się od sympatii dla USA, którą okazywał poprzedni gabinet - mówi "Gazecie" Luis Eduardo Gonzalez z Katolickiego Uniwersytetu Urugwaju.

Vazquez od razu podpisał dekret przywracający stosunki dyplomatyczne z Kubą zerwane dwa lata temu przez jego poprzednika Jorge Battle na znak protestu przeciw łamaniu praw człowieka przez komunistyczny reżim Fidela Castro. Równocześnie Vazquez zapowiedział rozwój współpracy handlowej, politycznej i kulturalnej z Chinami oraz rewizję obowiązującego porozumienia ułatwiającego USA inwestycje w Urugwaju.

Tabaré Vazquez cieszy się zaufaniem Kościoła jako przeciwnik legalizacji aborcji. Nowy prezydent, jeden z najlepszych w kraju onkologów, zapowiedział też, że nie zaprzestanie wykonywania swego zawodu i każdego tygodnia będzie starał się przyjąć "co najmniej pięciu-sześciu pacjentów".

Jego rząd zapowiada, że pomoże najuboższym, ale będzie przestrzegał reguł gospodarki liberalnej. Będzie miał trudne zadanie. Podobnie jak w sąsiedniej Argentynie trzy lata temu kryzys gospodarczy wtrącił blisko jedną trzecią mieszkańców w ubóstwo, a bezrobocie sięga 14 proc. Nowy prezydent przekazał wczoraj 100 mln dolarów na pomoc najuboższym. Z pomocą chce przyjść prezydent Wenezueli Hugo Chavez. Zapowiedział, że będzie sprzedawał Urugwajowi ropę naftową po cenach preferencyjnych w zamian za żywność.

Nowy prezydent zapowiedział też ujawnienie zbrodni dyktatury wojskowej z lat 1973-85 oraz zadośćuczynienie jej ofiarom. W jego rządzie zasiada dwoje dawnych lewicowych partyzantów "tupamaros", ugrupowania rozgromionego i prześladowanego przez juntę, m.in. José Mujica, który spędził w więzieniu 14 lat, dziś minister rolnictwa. Vazquez zapowiedział, że uszanuje amnestię dla winnych zbrodni uchwaloną w referendum w 1989 roku, ale wyjaśni, co stało się z setkami osób, które zaginęły.