PiS o Jałcie, uroczystościach w Moskwie i wyroku w Strasburgu

Jarosław Kaczyński twierdzi, że absencja prezydenta Kwaśniewskiego na uroczystościach 60-lecia zakończenia wojny w Moskwie nie będzie obciążeniem dla Polski

Prezes Prawa i Sprawiedliwości już tydzień temu zaapelował do Kwaśniewskiego, aby ten nie jechał do Moskwy. Zdaniem PiS udział Polski w tej uroczystości byłby niestosowny, bowiem właśnie ZSRR w 1939 r. napadł na Polskę wspólnie z Hitlerem, a w 1945 r. zabrał jej niepodległość. Prezydent i premier zapowiedzieli już, że do Moskwy pojadą, by przypomnieć rolę Polski w koalicji antyhitlerowskiej.

Wczoraj Kaczyński przekonywał, że "lęk, że nieobecność w Moskwie będzie nas obciążała, jest, w naszym przekonaniu, całkowicie nieuzasadniony". Jego zdaniem właśnie udział w tej uroczystości może być dla Polski obciążeniem, bo tym samym staje się poparciem dla wersji historii prezentowanej przez radziecki MSZ. Rosjanie - przypomnijmy - protestowali niedawno przeciwko próbom "wypaczenia" w Polsce efektów konferencji jałtańskiej, bo - twierdzi Moskwa - właśnie w Jałcie "mocarstwa wyraziły pragnienie, by Polska była silna, wolna, demokratyczna i niezależna".

Wczoraj zarząd PiS zobowiązał ponadto komitet polityczny partii, by wspólnie z bliskimi im ideowo partiami Europy Środkowej i Wschodniej podjął działania: "by głos narodów szczególnie poszkodowanych przez pakt Ribbentrop-Mołotow i jałtański podział Europy zabrzmiał w obecnym roku głośno i dobitnie".

PiS wezwał również rząd do odwołania się od niekorzystnego dla Polski wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który uznał bezprawne przepisy ograniczające wysokość czynszów w budynkach prywatnych. - Uwolnienie czynszów to społeczne rozbójnictwo, nieodpowiedzialność, to droga do bezdomności - twierdził.