Rozdano Złote Maliny

To był jeden z najniezwyklejszych wieczorów w historii Hollywood. Najbardziej prestiżowa nagroda, statuetka Oscara, spotkała się z nagrodą przynoszącą najwięcej ujmy - Złotą Maliną. Wszystko w rękach pięknej i klnącej jak szewc Halle Berry.

"Złote Maliny" przyznaje się co roku dzień przed ceremonią rozdania Oscarów autorom i wykonawcom najgorszych filmów. Cała ceremonia jest jak na Hollywood bardzo kameralna, zrobiona przy minimalnych nakładach przez grupę przyjaciół. W tym roku obchodzi 25-lecie.

Widownia oniemiała

Laureaci "Złotych malin" raczej nie przychodzą na te uroczystości. I nikt się temu nie dziwi. Autorzy nagrody kochają dworować sobie na całego z takich artystów jak Arnold Schwarzenegger, Jennifer Lopez, Ben Affleck czy Sylvester Stallone.

W tym roku cztery główne kategorie wygrał film "Catwoman" z Halle Berry w roli komiksowej bohaterki kobiety-kota.

Widownia w kinie Ivar przypominającym obskurnością raczej salę w Domu Kultury Kolejarza w Pruszkowie niż hollywoodzki lokal wręcz oniemiała, gdy po przyznaniu Halle Berry nagrody w kategorii najgorsza aktorka roku na scenę weszła Halle Berry.

Trzy lata wcześniej otrzymała ona jako pierwsza czarnoskóra aktorka Oscara za rolę w filmie "Monster's ball". Po wejściu Berry odegrała bardzo naturalnie pamiętną scenę, gdy próbowała podziękować za otrzymanie Oscara. Dramatycznie szlochała, wzdychała i łkała, zakrywając usta ze wzruszenia. Robiła to ze swoim Oscarem w jednej ręce i statuetką Złotej Maliny w drugiej.

- Złotej maliny nie wygra się bez pomocy wielu osób. Dziękuję wytwórni Warner Brothers, mojemu menedżerowi, agentowi, aktorom, autorom scenariusza, wszystkim dwudziestu - mówiła Berry, gdy ludzie na widowni wciąż nie byli do końca pewni, czy to rzeczywiście prawdziwa gwiazda i prawdziwy Oscar pojawiły się na scenie "Złotych malin". Berry nie mówiła o filmie "Catwoman" inaczej niż tylko "fucking shit", obiecując, iż nigdy już nie przyjmie tak głupiej roli "pod warunkiem, że jeszcze kiedykolwiek ktoś mnie do jakiegoś filmu zatrudni".

- Mam nadzieję, że was nigdy więcej nie zobaczę - powiedziała na pożegnanie.

Występ Halle Berry został przyjęty owacją na stojąco. Umiejętność nabijania się z samej siebie oraz potraktowanie w niecenzuralnych słowach wytwórni Warner, która nakłoniła ją do tej roli, bardzo się spodobały widzom.

Bush I jego kózka

Głównym rywalem "Catwoman" do miana najgorszego filmu roku był "Aleksander" Olivera Stone'a. Nie zdobył jednak żadnej Maliny. Aż cztery zebrał natomiast "Fahrenheit 9.11" Michaela Moore'a. Głosujący (grono fanów Złotych malin) nie chcieli jednak dogryzać Moore'owi. Wręcz przeciwnie. Nagrodę dla najgorszego aktora w roli pierwszoplanowej zdobył bowiem George W. Bush za występ w "Fahrenheit 9.11", najgorszego aktora w roli drugoplanowej - Donald Rumsfeld, najgorszej aktorki w roli drugoplanowej - Britney Spears (która w krótkiej scenie w filmie Moore'a wychwala pod niebiosa Busha). Najgorszą parą filmową roku został wybrany Bush "ze swoją ulubioną kózką". Kluczowa scena filmu "Fahrenheit 9.11" przedstawia bowiem prezydenta, który mimo że trwa akurat atak na WTC, czyta przedszkolakom książkę "Moja ulubiona kózka".