Jak Samoobrona broniła służby zdrowia

Blado wypadły akcje Samoobrony ?w obronie służby zdrowia". Pracownicy służby zdrowia je zlekceważyli

- Poszukajcie sobie roboty, nygusy! - krzyczeli pasażerowie tramwajów i autobusów do blokujących jedno z największych skrzyżowań w Łodzi 50 działaczy Samoobrony. Wokół skrzyżowania przez pół godziny tworzyły się gigantyczne korki. Doszło do przepychanek i szarpaniny z policją. Pikiety oraz blokady ulic i skrzyżowań członkowie Samoobrony zorganizowali w wielu miastach. Protestowali przeciwko projektowi ustawy o ZOZ-ach (projekt prezydencki zakłada, że szpitale mogą skorzystać z pomocy państwa, o ile przygotują plan restrukturyzacji długów; projekt pozwala też szpitalom przekształcać się w spółki).

Groteskowo zakończył się protest w Kielcach. 20-osobowa grupa działaczy Samoobrony chodziła z przechodniami na zielonym świetle na jednym z przejść. Protest skończył się po przybyciu kilku byłych działaczy partii Leppera, którzy mieli zamiar rozwinąć transparent "Precz z Samoobroną" i chodzić obok dawnych partyjnych kolegów. Nie zdążyli, bo ci szybko wycofali się w kierunku siedziby partii.

Przewodniczący Andrzej Lepper z 40 działaczami przez pół godziny blokował wjazd na jedyny most w Płocku, przez który prowadzą trasy w kierunku Łodzi i Warszawy. Wśród protestujących była tylko jedna pielęgniarka, która przyjechała z Warszawy. Płocczanki zbojkotowały akcję. - To kampania wyborcza - mówi Katarzyna Turek, przewodnicząca związku zawodowego pielęgniarek i położnych w ZOZ-ie.

"Wymieciemy z Sejmu i rządu zdrajców narodu polskiego" - napisali na transparencie protestujący na katowickim rondzie. W południe przyszło tam ok. 60 działaczy Samoobrony. Rondo jest właśnie przebudowywane i - z Samoobroną czy bez - i tak trudno przez nie przejechać. Protestujący stali przy przystankach tramwajowych na środku ronda. Na torowisko weszli na chwilę, gdy pojawili się dziennikarze.

Większość pikiet przebiegała spokojnie, policja organizowała objazdy.