Biskupi bronią Wałęsy i Okrągłego Stołu

Nie było żadnego spisku, zdrady, zmowy - mówią biskupi w obronie Okrągłego Stołu i Lecha Wałęsy

Wczoraj opublikowaliśmy fragmenty debaty w Radiu Maryja z udziałem Antoniego Macierewicza (RKN), Andrzej Leppera (Samoobrona), Romana Giertycha (LPR) i Zbigniewa Ziobro (PiS). Pierwsi trzej dowodzili, że rozmowy władzy komunistycznej z opozycją przy Okrągłym Stole w 1989 r. to była zdrada polskich interesów, że działacze podziemia zasiedli przy Okrągłym Stole, bo byli agentami SB i Kiszczak szantażował ich tajnymi aktami. Że realizowali interes Związku Radzieckiego.

Ziobro - kandydat PiS na członka przyszłego rządu - milczał w tej sprawie i bronił Radia Maryja przed "nieuprawnionymi atakami".

Ataki skrajnej prawicy na Okrągły Stół zirytowały Lecha Wałęsę, który wezwał wczoraj na świadków biskupów.

- Dlaczego milczą i biskup Orszulik, i arcybiskup Gocłowski, przecież oni wiedzą, jak było. Byli przy Okrągłym Stole świadkami, gwarantami porozumienia. Teraz powinni się odezwać, kiedy tamci krzyczą, że polska rewolucja to był spisek agentów. Bo jak był spisek, to rozumiem, że Kościół też był w spisku, tak? - powiedział Lech Wałęsa "Gazecie".

Biskupi przemówili

Biskup Bronisław Dembowski: - Absolutnie nie było żadnego spisku, żadnej umowy przedwstępnej. Na prośbę ks. prymasa Glempa byłem obserwatorem prac Okrągłego Stołu kilka razy, w szczególności w komisji porozumiewawczej przygotowującej wybory parlamentarne. Wtedy, 8 czerwca, gen. Kiszczak po klęsce 4 czerwca zachowywał się jak człowiek, który przegrał - więc nie mogło być nic ukartowane. Zarzucał wówczas stronie solidarnościowej, że prowadziła brutalną kampanię przedwyborczą. Inna sprawa, że po wygranej strona opozycyjna nie potrafiła działać w jedności, a strona partyjna umiała. Co do tego jednak też się nie umówili... Opisałem to szerzej w "Książce dla Jacka" - o Jacku Kuroniu.

Bp Alojzy Orszulik: - Po 15 latach każdy jest mądry i wytyka błędy, ale Okrągły Stół był drogą do przemian ustrojowych w Polsce. A Lech Wałęsa, którego odwiedzałem w czasie jego internowania z polecenia prymasa, to twardy negocjator z komunistami. Dbał o "Solidarność". Nie mam cienia wątpliwości, że nie był agentem, że w Magdalence nie było zdrady. Wszystkie rozmowy są udokumentowane, można do nich zajrzeć.

Arcybiskup Tadeusz Gocłowski: - Nie byłem uczestnikiem Okrągłego Stołu, a jedynie świadkiem rozmów w Magdalence. Kościół nie był tam stroną. Na prośbę obu stron był obecny jako świadek wydarzeń, a nie jako partner. Gdzie mogę, to mówię, że tam nie było żadnej zdrady, zmowy czy układów. To było pokojowe przejście z trudnego okresu komunistycznego do wolnego, demokratycznego państwa.

Ziobro nadal milczy

Wczoraj zapytaliśmy Zbigniewa Ziobro, który uczestniczył w audycji: - Czy naprawdę Pan wierzy, że działacze podziemia zasiedli przy Okrągłym Stole, bo byli agentami SB i Kiszczak szantażował ich tajnymi aktami? Że realizowali interes Związku Radzieckiego? Czy Pan wierzy, że prof. Kieres szefuje IPN-owi, żeby zapewniać bezkarność agentom?

- Chętnie panu odpowiem na piśmie - odparł Ziobro.

Wieczorem nadesłał następujący list: "W czasie przedwczorajszej audycji radiowej o charakterze studia otwartego mówiłem znacznie więcej, niż zacytowała Gazeta Wyborcza. Uważam za bardzo cenne, że za pośrednictwem Radia Maryja mogłem przedstawić swój punkt widzenia jego słuchaczom na temat lustracji.

Jeśli Gazetę Wyborczą interesują moje pełne poglądy na temat przemian ustrojowych, jakie zaszły w ostatnich latach w Polsce, to chętnie skorzystam z jej łam. Pod warunkiem wszak, że moja wypowiedź nie zostanie okrojona, jak to się stało podczas relacjonowania przez Gazetę audycji radiowej.

W każdym przypadku biorę odpowiedzialność wyłącznie za poglądy, które osobiście wypowiadam".

Ziobro tłumaczy jego partyjny szef Jarosław Kaczyński - rozmowa obok.