Wenderlich - król szperaczy DVD

W Sejmie rośnie liczba miłośników DVD. Królem filmowych szperaczy jest poseł SLD Jerzy Wenderlich

- Nigdy nie przypuszczałem, że to może tak wciągnąć! - przyznaje były rzecznik SLD Jerzy Wenderlich. Przez kilka miesięcy zebrał grubo ponad 200 filmów.

- Odkrywam w sobie najgorsze cechy szperacza. Największą radość sprawia mi znalezienie konkretnego filmu - dodaje. Szuka w sklepach, na wyprzedażach. Stał się łowcą okazji DVD.

- Jestem człowiekiem, który szanuje pieniądze, więc szukam głównie filmów, które były drogie, a zostały przecenione, lecz nie straciły wartości artystycznych. Właśnie kupiłem "Good bye Lenin" i już cieszę się na tę chwilę, gdy zasiądę przed telewizorem.

Filmy ogląda w wynajętym mieszkaniu, zwykle nocą, po powrocie z Sejmu: - Mam taki rytm: wcześnie rano piszę, potem praca w Sejmie, wieczorami czytam, a nocą daję się ponieść historiom płynącym z ekranu telewizora i odtwarzacza DVD. Jeśli film mnie wciągnie, od razu wciskam go któremuś z moich kolegów. Muszę przyznać, że bywam nachalny i już następnego dnia dopytuję się, czy film się podobał i czy możemy o nim pogadać.

Ostatnio zachwycił go "Jeniec" Hardy Martinsa o niemieckim żołnierzu, który próbuje uciec z rosyjskiej niewoli na Syberii, oraz "Tango" Carlosa Saura.

Wenderlich mówi jednak, że jego hobby zbierania filmów DVD nie osiągnęło jeszcze poziomu dziecięcej pasji zbierania... świętych obrazków. Wówczas jako syn "badylarza" wymieniał podbierane ojcu jabłka i pomidory na obrazki u syna organisty.

- Miałem ich naprawdę sporo, ale najcenniejsze zyskałem, będąc już w ogólniaku od księdza Rydzyka. Grałem w jego zespole muzycznym.

Kolekcja świętych obrazków Jerzego Wenderlicha zaginęła podczas jednej z licznych przeprowadzek. Pewnie dlatego zbiorów DVD strzeże jak oka w głowie.