Kto obrobił listę Wildsteina?

- Nie ma żadnej drugiej listy Wildsteina - podkreślał wczoraj szef IPN prof. Leon Kieres. To prawda. Ale wiele wskazuje też na to, że lista wyciekła z IPN więcej niż raz

Wyniesiony z IPN katalog akt osobowych krąży w internecie w dwóch różnych formatach komputerowych. Jeden to oryginalna lista Wildsteina (w formacie PDF), drugi - to wersja poszerzona o dodatkowe informacje (w formacie Excela). Publikuje ją "Głos" Antoniego Macierewicza.

- W obu przypadkach chodzi o tę samą listę katalogową IPN, która jest dostępna w czytelni Instytutu. W sieci wewnętrznej IPN jest ona jeszcze uzupełniona o dwie rubryki - podkreślał wczoraj szef IPN prof. Leon Kieres. Nie wykluczył, że - tak jak napisaliśmy wczoraj - to właśnie lista z sieci wewnętrznej mogła "wyciec" z IPN.

- Zajmiemy się także kwestią drugiej listy Wildsteina - powiedział wczoraj Maciej Kujawski, rzecznik warszawskiej prokuratury prowadzącej śledztwo w sprawie wycieku.

Porównaliśmy obie listy. Zawierają identyczną liczbę nazwisk a różnice w liczbie rubryk można by tłumaczyć tym, że ktoś świadomie okroił PDF (lista Wildsteina musiała być przez kogoś obrobiona, bo IPN udostępnia dane w Excelu a nie w PDF). Tyle że krążące po Polsce PDF-y Wildsteina powstały wcześniej niż rozpowszechniany przez "Głos" kompletny Excel. A więc plik z "Głosu" nie jest podstawą dla "listy Wildsteina" (chyba że założymy, że ktoś świadomie manipulował datami plików).

Skąd się więc wziął ten Excel? Czy jest efektem kolejnego wycieku z IPN? Osobą, która mogłaby odpowiedzieć na to pytanie, jest pracownik z centrali IPN, którego nazwisko znajduje się w metryczce tego pliku. Niestety, nie udało nam się z nim skontaktować.

Lista do internetu

SdPl chce, by IPN pilnie uruchomił specjalną stronę internetową na której, zamieszczano by dane osób (np. nazwisko, data i miejsce urodzenia), które znalazły się na liście Wildsteina przypadkiem, z powodu zbieżności nazwisk. - Trzeba podjąć akcję ratunkową, posprzątać po akcji Wildsteina - powiedział wczoraj w Sejmie szef SdPl Marek Borowski.

Dane miałyby być umieszczane w internecie na wniosek osoby, której nazwisko znalazło się na liście Wildsteina. Na zaczynającym się dzisiaj posiedzeniu Sejmu będzie rozpatrywany wniosek PO, by IPN każdej osobie, która o to wystąpi, w ciągu siedmiu dni odpowiedział, czy to jej imię i nazwisko znajduje się na liście.