Rajdowcy szkolą kierowców biskupów

Rajdowi mistrzowie kierownicy podszkolą kierowców, którzy wożą polskich biskupów

- Pamiętam, jak wiozłem z Krakowa do Warszawy biskupa z Indii i prosto pod koła wyjechał nam pijany rowerzysta - wspomina ks. Marian Midura, szef fundacji Miva Polska, która dostarcza samochody dla misjonarzy na całym świecie. - Nie udało się go uratować. Chcemy, by w przyszłości było jak najmniej takich wypadków.

Tragicznie zakończył się też jeden z październikowych dni 2001 r. 53-letni biskup Jan Chrapek zasłabł wtedy za kierownicą i zderzył się z jadącą z przeciwka ciężarówką. Zginął na miejscu.

Biskupi dostali wtedy zalecenie, by nie prowadzili sami, a ich kierowcy - by podszkolili się w prowadzeniu aut. Do tej pory odbyły się trzy takie kursy, jeden z nich prowadził Krzysztof Hołowczyc.

Kim są kierowcy biskupów? Z reguły to świeccy pracownicy diecezji, którzy z czasem zostali szoferami. Wożą także innych księży, dostarczają przesyłki. W tej chwili jest ich 44 - po jednym w każdej diecezji. Każdego miesiąca pokonują z biskupami nawet po kilka tysięcy kilometrów!

Ks. Midura chce namówić na szkolenie wszystkich kierowców. Okazją będzie Konferencja Episkopatu Polski, która odbędzie się 8 marca w Warszawie, nauczycielem - m.in. Wojciech Cołoszyński, były rajdowy mistrz Polski. Kierowcy będą trenować w samochodach jeżdżących na tzw. trolejach, czyli specjalnych małych kółkach zamontowanych z tyłu. Na placu treningowym nauczą się wychodzić z poślizgów, gwałtownie hamować, wyjeżdżać z piskiem opon z ostrego zakrętu.

- Na tych ludziach ciąży ogromna odpowiedzialność - mówi Cołoszyński. - A to panowie w średnim wieku, którzy najczęściej nie wiedzą, jak zareagować, gdy coś gwałtowanego dzieje się z samochodem.